Z trudem unosisz ociężałe powieki. Ledwo masz siłę wstać,
czujesz, że twoje ciało to wielka kupa gruzu. Osobnik, który doprowadził cię do
takiego stanu, pochrapuje smacznie obok. Jego tors unosi się rytmicznie, a
nabrzmiała od słodkich snów męskość, wysyła do ciebie porozumiewawcze
spojrzenie. Takie poranki lubisz, zdecydowanie. Przejeżdżasz palcem po nagiej
skórze, od linii pępka, w dół. Twoje opuszki ledwie dotykając prącia, drażnią
czułe, męskie receptory. Mężczyzna pomrukuje z zadowoleniem, ale nie budzi się.
Unosisz zdziwiona brew, myślałaś że tyle wystarczy. Zdecydowanym ruchem chwytasz bogactwo natury
w dłoń. Partner otwiera szeroko zaspane oczy, gwałtownie obudzony. Widząc cię,
uspokaja się i z lubieżnym uśmiechem wciąga na siebie.
- Dzień dobry- mruczy w twoje usta, muskając delikatnie
dolną wargę.
- Na razie nie taki dobry. Zależy co podasz na śniadanie-
uśmiechasz się drapieżnie, oplatając go biodrami. Chwyta cię za pośladki i
mocno wchodzi w twoje ciało, tłumiąc pocałunkiem głośny jęk, wydobywający się z
waszych gardeł.
***
- Do zobaczenia, mam nadzieję- mówi na odchodnym, zupełnie
zapominając, że nie podałaś mu numeru telefonu. Taki drobny szczegół.
Amant namiętnych poranków zabrał ci zdecydowanie zbyt wiele
czasu. Za kilka godzin pojawi się tu cała twoja przedziwna familia, na czele z
Michałem. A twoje mieszkanie jest lekko mówiąc, w rozsypce, lodówka świeci
pustkami. Nie mogą tego zobaczyć, przecież dla nich masz twarz zaradnej, młodej
kobiety. Bierzesz szybki prysznic, w międzyczasie ustalając plan działania.
Doprowadzasz te kilkanaście metrów kwadratowych do idealnego porządku,
wypełniasz lodówkę zakupami z pobliskiego marketu. Uh, lekko się zmachałaś,
ciężko żeby nie… W spokoju pijesz kawę, umilając sobie czas oczekiwania.
Dzwonek do drzwi zwiastuje nadciągający, rodzinny kataklizm. Oli rzuca ci się
na szyję, tratując zarówno buty dziadków, jak i Michała.
- Laurka!- krzyczy radośnie, tuląc się do ciebie.
- Cześć, smyku- obejmujesz wątłe ciałko, i gładzisz jasne
włoski, wchodzące ci do oczu. Za młodym wtarabaniają się starsi państwo,
pochód zamyka Michał. Wyściskana i obcałowana, zapraszasz gości do „salonu”. Usadzasz
stadko na małej kanapce, pamiętającej jeszcze czasy PRL-u, zbierając listę
zamówień na zimne i gorące napoje. Gotując wodę na herbatę, przyglądasz się z
daleka temu dziwnemu obrazkowi, malującemu się w twoim mieszkaniu. Kto by
pomyślał? W tak krótkim czasie zyskałaś rodzinę, która w jakimś stopniu cię
akceptuje, nie zważając na twój cięty język i wredny charakterek. A zaczynało się
niezbyt obiecująco…
***
- Mamo, zanim coś powiesz, pomyśl o Laurze. Jest naszą
rodziną, musimy teraz postąpić właściwie- tłumaczy z lekką obawą Michał. Stoisz
jak te piąte koło u wozu, pomiędzy salonem a przedpokojem, pachnącym naftaliną.
Przez cały monolog Winiarskiego, zdążyłaś przejść błyskawicznie przez wszystkie stadia oczekiwania. Poczynając od nerwowego postukiwania nogą o podłogę, przez etap dławiącej cię od środka gwałtownej wesołości, kończąc na obojętnym pogodzeniu
się z losem. Co ma być to będzie. Zbyt długo to wszystko trwa. Nie wytrzymując
idiotyzmu sytuacji, kierujesz się w stronę wyjścia, chcąc cichcem się wymknąć.
Zatrzymana w pół drogi przez słowa Michała, zastygasz w ekwilibrystycznej,
dziwnej pozie, jak żona Lota. Gorzej być nie może. Mówisz? A podchodząca do
ciebie, z lekka pomarszczona kobiecina o energicznych ruchach, zaciskająca na
tobie wątłe ramiona w matczynym, aż dziwnie mocny uścisku? Ha, tego nie
przewidziałaś. Momentalnie sztywniejesz, udając martwą kłodę. Nie zrażając się
twoją oziębłością, tuli cię do siebie, roniąc przy tym słoną łzę.
- Kochanie, nic nie wiedzieliśmy! Tak bardzo cię
przepraszam, my… - głos jej się załamuje.
- Nie mieliśmy bladego pojęcia, że Ilona zaszła w ciążę-
kończy posiwiały jegomość, którego zapewne mogłabyś nazwać swoim dziadkiem.
- W zasadzie to nie mieliśmy od niej wieści od dwudziestu
dwóch lat- wtrąca Michał.
- Dwadzieścia dwa lata, cztery miesiące, dwa tygodnie, trzy
dni, dwanaście godzin, trzydzieści sześć minut- mówi Grażyna, spoglądając na
zegarek. Mrozi cię ta dokładność. Nie sądziłaś że aż tak się przejmowała twoją
nieudolną matką.
- Wyprowadziła się jak miałem siedem lat. Początkowo pisała,
dzwoniła, ale po jakimś czasie umilkła. Dała nam jasno do zrozumienia, że mamy
jej nie szukać, zrywa z nami wszelkie kontakty i więzi. Rodzicie próbowali jej
szukać, miała mieszkać w Warszawie, potem dała sygnał, że jest w Hiszpanii.
Nikt nie wpadł na to, że może żyć tuż pod naszym nosem, tak niedaleko… Sprytnie
to sobie wykombinowała- mówi gorzko, patrząc z lekkim wyrzutem na swojego tatę.
Jerzy rzuca mu tylko smutne spojrzenie zbitego psiaka.
- Synuś, co ja ci poradzę? Nie mogliśmy jej do niczego
zmusić, była przecież dorosła- wzdycha jegomość. Udaje ci się otrząsnąć z
pierwszego szoku, i zdecydowanie wyswobadzasz się z ciepłych ramion.
- Ja tego nie kupuję- mówisz głosem wypranym z emocji- sorry,
ale chyba mówimy o dwóch różnych osobach. To ja musiałam żyć z nią przez osiemnaście lat, zdana na łaskę i niełaskę.
Była zwykłą, puszczalską nieudacznicą- widzisz, jak twarze rozmówców pokrywają
się bladą maską. Nie słyszeli nigdy tak dobitnego opisu swojej kochanej
córeczki? Oh, ależ przykro. Niech wiedzą, przecież możesz powiedzieć im
znacznie więcej.
- Nie mów tak, o zmarłych nie wypada- szepcze Grażyna,
upominając cię. Ty nie wiesz co należy, a czego się nie powinno mówić. Masz to
głęboko w czterech literach.
- Szczerze? Mam gdzieś co wypada, a co nie- mrużysz wściekła
oczy, wbijając w kobietę ostre spojrzenie- będę mówić co mi się podoba. Nie
było cię tam, więc mi teraz nie rozkazuj- oskarżycielski palec kierujesz w jej
skroń, próbując stłumić lekkie ukłucie w
sercu, jak zawsze, gdy powracają wspomnienia.
- Dziecko, uspokój się- przerażony Jerzy obejmuje ramieniem
żonę, której łzy stają w oczach.
- Chcę wiedzieć wszystko- szepcze Grażyna, chwytając cię za
rękę- opowiedz mi, proszę.
- Ale tylko na twoją własną odpowiedzialność- syczysz, dalej
rozdrażniona. Siadasz z powrotem na kanapie, zastanawiając się, od czego zacząć.
Michał jest u twojego boku, wlepiając w ciebie pokrzepiające spojrzenie. Mimo,
że znasz go od godziny, bardzo pomaga ci jego obecność. Sama nie dałabyś rady
tej płaczliwej parce staruszków- może zacznijmy od tego, że żyję jedynie dzięki
jakiemuś choremu cudowi- wzdychasz lekko zniesmaczona- Matka wzięła tabletkę
leku na stawy, wiecie którego. Taki z przekreśloną kobietą w ciąży. Jedna nie
pomogła, poleciały następne. I tak umarła moja bliźniaczka- mówisz spokojnie,
patrząc hardo w oczy twojej babci. Widzisz w nich rosnące niedowierzanie, mieszające
się z nieludzkim bólem. Zszokowana, wysłuchuje historii twojego krótkiego,
smętnego życia nastolatki, zdając sobie sprawę, jak bardzo cię skrzywdziła, nie
próbując odszukać.
*
Oddaję kolejną nienawiść w Wasze ręce. Nie oszczędzajcie mnie, bo sama mam problem z Lurą. Także jak coś się nie podoba- pisać! ^^
Myślę że rozdziały będę dodawać gdzieś co 1,5 tygodnia, częściej raczej nie dam rady.
Po raz kolejny przepraszam za zaległości, już nie będę deklarować kiedy nadrobię, bo robię co mogę, ale no. Nie wszystko idzie po mojej myśli -.-
Mało się dzieje, wieje nudą, za co przepraszam, ale początki zawsze są trudne. Mam nadzieję że jakoś to przebolejecie do czasu aż akcja się rozkręci ;)
Ściskam serdecznie i całuję, S. ;*
Mało się dzieje, wieje nudą, za co przepraszam, ale początki zawsze są trudne. Mam nadzieję że jakoś to przebolejecie do czasu aż akcja się rozkręci ;)
Ściskam serdecznie i całuję, S. ;*
ja się wcale nie dziwię, że tak sądzi o własnej matce. Nawet nie chcę sobie wyobrażać co musiała przeżywać w dzieciństwie. Widać, że będzie miała w Michale poparcie...chyba, że coś się jeszcze między Nimi zmieni. Już nie mogę się doczekać rozwinięcia akcji:D
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
http://www.niedostepni-dla-siebie.blogspot.com/
Też się nie dziwię, że ma taki stosunek do matki. Ciekawe, jak zareagują dziadkowie... Czekam na następny i zapraszam do siebie na 13 rozdział: http://nawiedzona-deskorolka.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, no_princess :*
Wieje nudą? Kobieto, proszę Ciebie!
OdpowiedzUsuńUpiorna rodzinka? Dobrze, że jest Michał, Oli. Czuje, że Laura będzie mieć z Olim silną więź i może sobie tym zaskarbić (nieświadomie) resztę rodziny:) Ciekawi mnie ten, z kim sypia nasza główna bohaterka...Na pewno dowiemy się w niedalekiej przyszłości:)
Przy okazji zapraszam do siebie, na kolejny rozdział:)
Ściskam mocno!
In my head:*
Oo! Dobrze, że mnie uprzedziłaś i zerknęłam na Greya xD hahaha
OdpowiedzUsuńAjjj jak mnie ciekawi kim jest ten kochanek :D Myślę, że nie jakiś przypadkowy?;> Bo wyszedł bez zabrania nr! Będę próbowała z Ciebie wyciągnąć :D Ale nie wiem czy się uda xd
Rodzinka państwa W. chce nadrobić 18 lat niewiedzy?;> Ojj z Laura ciężko będzie.
Kurcze jak to jest wprowadzenie to aż boję się rozwinięcia :D
Ściskam ;*
jestem pod ogromnym wrażeniem, miło się czyta ;))
OdpowiedzUsuńczekam na następny i pozdrawiam :)
zapraszam także do siebie ;)
Nie dziwię się Laurze, że ma takie zdanie o swojej matce, bo któż może się dziwić. No może tylko "babcia", bo mimo wszystko to była jej córka, a podobno dzieci kocha się bezgranicznie. Nie ma co udawać, że było dobrze, skoro było do dupy. Boję się tylko, żeby od tej opowieści babunia się na zawał nie przekręciła. Michał to taki trochę dobry duch. Ciekawe czy pan z początku opowiadania się jeszcze pojawi. Ale pewnie to było jednorazowe tournee. Pozdrawiam, E. ;*
OdpowiedzUsuńWcale nie dziweje się mało! Doszło do rodzinnego spotkania, a to już coś. Ciekawa jestem jak to sie wszystko dalej poukłada i jak zareagują, gdy dowiedzą się całej prawdy o matce Laury. Podobają mi sie relacje Laurki z Olim, widać że mały bardzo ją polubił. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńSzkoda mi Laury. Jej życie nie należy do kolorowych i wesołych... Podoba mi się to, że nic przed nikim nie udaje i pozostaje sobą. Nie próbowała grać szczęśliwej z odnalezienia dziadków wnusi. Super! :)
OdpowiedzUsuńSkoro tyle przeżyła, to nie dziwi mnie wcale jej stosunek do życia i matki. Jest specyficzną osobą, nie próbuje się na siłę wkupić w łaski Winiarskich i takie podejście mi się podoba. Albo przywykną do tego, jaka jest, albo do widzenia, bez nich da sobie przecież radę. ;)
OdpowiedzUsuńDoskonale rozumiem to, że masz zaległości. Szkoła zajmuje mi większość wolnego czasu, a czasami jak wejdę i zobaczę, że wszyscy się na mnie uwzięli i dodali post w ten sam dzień, kiedy przygniata mnie nauka,, to mam ochotę wyrzucić laptopa przez okno. ;>
Ja mam napisać, że mi się nie podoba? W snach dziewczyno, w snach. Świetnie piszesz :) I nie mówię tego ot tak sobie, tylko szczerze ;)
OdpowiedzUsuńChyba wszyscy dziadkowie zapatrzeni są w swoje dzieci jak w obrazek, niekiedy muszą jednak poznać ich prawdziwe oblicze. Oj, Laura jeszcze namiesza, tak mi się coś zdaje ;)
Ale kim jest ten tajemniczy nagi panicz z początku rozdziału? :)
zapraszam również do siebie na kolegę z drużyny Michała :)
http://handball-love.blogspot.com/
buźki ;*
Zakręcona ;)
Nie wiem gdzie Ci nudą wieje...
OdpowiedzUsuńRozumiem ją w zupełności, sama pewnie tak bym się zachowywała w stosunku do "matki".
Jakie te rodzinne spotkania są urzekające. Wybacz ten sarkazm, ale to tylko i wyłącznie moje osobiste wspomnienie, po takowym. Tu sprawa rozkłada się inaczej. Szok związany z nowym członkiem rodziny, jakim jest Laura to dużo, a zwłaszcza, że sama Iwona nie była szczera ze swoją rodziną. I oni sami nie wiedzieli, jaka jest naprawdę. I tu mamy kolejny szok, kiedy dowiadujemy się, że dziewczyna miała bliźniaczkę i to w jaki sposób zginęła. Ja mam nadzieję, że nikt tu nie dostanie niechcianego zawału i wszystko odbędzie się w miarę spokojnie. Mam też nadzieję, że pomogą Laurze i tu nie chodzi mi o finanse, czy coś, tylko pomogą jej poznać siebie i uwierzyć, że rodzina nie jest niczym złym. Szczerze to z rodziną to najlepiej się na zdjęciach wychodzi xd Ale pomińmy ten fakt. ;p
OdpowiedzUsuńNie dziwię się samej Laurze, że z taką pogardą dla matki opowiada te całe zdarzenia, bo to co zrobiła nie nazywa się przestępstwem, to zbrodnia prawie doskonała. Patrz, jak mi pasuje do tematu maturalnego! :D
Dość tego mojego pieprzenia pod tym znakomitym rozdziałem, choć krótkim i to mnie zasmuciło ;p
Czekam na kolejny i mam nadzieję, że rodzinka uwierzy Laurze, jeżeli chodzi o jej bliźniaczkę. ;D
Buziaki z burzowych Mazur! Happiness ;*
Laura to taka buntowniczka. Ale mając taką matkę, mogła albo całkiem zamknąć się w sobie albo właśnie zbuntować. Mam nadzieję, że ona w końcu zaufa Winiarskim. W końcu sama ich odnalazła, więc w jakimś sensie ich potrzebuje. I ciekawa jestem co to za kochanek i czy on się zalicza do siatkarskiego środowiska :P
OdpowiedzUsuńNie dziwie się, że ma takie zdanie a nie inne o matce. W końcu kto by chciał żyć z myślą, że własna matka chciała nas zabić? Chyba nikt przy zdrowych zmysłach. Zaciekawiła mnie również akcja z tajemniczym kochankiem, czy był on jedynie epizodem czy będzie pojawiał się w życiu bohaterki. No nic, pożyjemy zobaczymy ;P
OdpowiedzUsuńCały czas bardzo intryguje mnie ta historia... Laura nie oszczędza języka i jest momentami wręcz bezczelna- podoba mi się to :)
OdpowiedzUsuńFajnie, że Michał ją wspiera :D
Pozdrawiam i czekam na więcej!
No nie moge.. kolejny talent~! Ba talent to mało powiedziane. Czekam na kolejną częśc ,ponieważ strasznie zaciekawiła mnie ta historia.
OdpowiedzUsuńI zapraszam też na mojego bloga. (:
http://koszmarwbajke.blogspot.com/
Dziadkowie Winiarscy chyba przeżyli mały szok jak się dowiedzieli jak ich córeczka żyła przez ostatnie lat i co chciała zrobić, ale jej się nie udało. Jednak mam nadzieje, że Laura zaufa Winiarskim i przestanie być dla nich wredna bo to jedyna szansa dla niej mieć normalną i kochającą się rodzinę.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
A wiesz, co mnie najbardziej ciekawi? Z kim to nasza bohaterka spędziła tak milutki poranek w sypialni. :P Cóż, swój typ już mam, ale i tak wątpię, czy na pewno trafiłam. Niemniej jednak, takie śniadanko to ja poproszę, najlepiej z tym właśnie panem. :))
OdpowiedzUsuńJa się tam w ogóle Laurze nie dziwię, że tak naskoczyła na swoją rodzinę. Dobra, może i nie mieli kontaktu z córką, ale kochający rodzice szukaliby go aż do upadłego, a oni tego najprawdopodobniej nie zrobili. Bo najlepiej zapomnieć o problemach, udawać, że ich w ogóle nie ma. I niech dziewczyna się nie zmienia, niech nie traci na wartości wredności. Niech im się jakby odpłaci za mamusię, która miłosierdziem również nie grzeszyła. Może i teraz to ja jestem bez serca dla Winiarskich, ale taka niestety jest prawda.
Pozdrawiam, Caroline. :**
Niby Laura jest taka niesympatyczna, ale mimo to jakoś ją lubię. Jest szczera, mówi to, co myśli, nawet jeżeli to nie jest najmilsze. Podoba mi się taka bezpośredniość ;)
OdpowiedzUsuńZakładam, że dziadkowie się "troszkę" zdziwili słysząc takie rzeczy o własnej córce. A że Laura czuje do własnej matki taką nienawiść, to mnie ot wcale nie dziwi...
Pozdrawiam c:
no i bardzo dobrze, że Laura uświadomiła tę sielankowo żyjącą rodzinkę o tym jak zachowywała się ich siostra/ córka. Najprościej mówić że Ilonka uciekła i nie było z nią kontaktu, ale przecież można było jej szukać, prawda? Także stało sie cudownie! W końcu wszystko wyjdzie na jaw! :)
OdpowiedzUsuńA kim był ten 'ktoś' w sypialni Laury??? ^^ Czyżby może ktoś ze świta sportu? ^^ może siatkarz...? :D Mam nadzieje ze jak najszybciej sie dowiem xD
całuję :*
Super, super i czekam na kolejny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńW wolnej chwili zapraszam również do mnie http://peryferiesiatkarskie.blog.pl/
Boże,kocham tą nienawiść,szczerość,wrednotę.Kocham czytać coś takiego,wiedząc,że nikt nie słodzi,że takie jest życie,a nie tylko słodkie,miłe i łatwe.
OdpowiedzUsuńGenialnie piszesz,kocham Twój ''charakter'' pisania!
Pozdrawiam Cię serdecznie,Ola <3
W sumie nie dziwię się, że Laura myśli tak o swojej matce. No bo jak inaczej ? Dobrze, iż uświadomiła Winiarskim, a szczególnie swoim dziadkom (?) , iż ich córeczka nie była taka święta. W sumie to dobrze, że Michał ją tak wspiera. Może kto wie, nawiążą bliższe relację ?
OdpowiedzUsuńTu nie wieje nudom, tylko ciekawością i nienawiścią. Genialny start i oby tak dalej :)
Pozdrawiam gorąco, Mania :*
jest... tak inaczej, tak oryginalnie, i to jest właśnie to, co sobie cenię w blogach o takiej tematyce. Uwielbiam Cie za to, i nie jestem w stanie sobie wyobrazić co wymyślisz dalej, i to jest właśnie cudowne.
OdpowiedzUsuńCo do mojej opowieści... miałam okazję poznać Matteo osobiście, i najbardziej rozbawiło mnie to, że jest prawie taki, jakim go opisałam. Taki, można powiedzieć, zbieg okoliczności :)
pozdrawiam, czekam <3
dyyed.blogspot.com
WYDAJĘ MI SIĘ ŻE WCZEŚNIEJ PISAŁAŚ ŻE MATKA LAURY MA NA IMIĘ ILONA A NIE IWONA. Nie dziwię się Laurze że używa tak mocnych słów, ja bym sie nie wachała. Michał ją wspiera ale czy będzie z tego coś więcej, oświeć nas. Widać że Oli ją uwielbia
OdpowiedzUsuńPOZDRAWIAM
WINIAROWA:)
Masz racę, wkradła mi się literówka ^^ Ilona, nie Iwona oczywiście, ajm sori ;*
UsuńNie jest nudno! Jest wspaniale, naprawdę. Nie czytam wielu opowiadań, tyko kilka, które jakoś szczególnie mnie urzekły. I twoje właśnie się zalicza do nich :) Więcej wiary w siebie i własne możliwości. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJaka nuda?! Kobieto, czy Ty się słyszysz?!
OdpowiedzUsuńChciałabym Ci nie prawić tylu komplementów, ale nie mogę kłamać .. :< taki los katolika i musze mówić prawdę. To opowiadanie jest moim ulubionym!
Aroganckie, pretensjonalne … w pewnym rodzaju chore i takie nierealne, ale właśnie to wszystko nim uwielbia.
Każde sczytane słowo wywiera na mnie wrażenia a po przeczytaniu siedzę nad laptopem i długo się zastanawiam …. O czym? O wszystkim. Czy jest możliwa taka sytuacja? Raczej nie, ale czuję z tą historią pewnego rodzaju przywiązanie.
Ostre słowa pod adresem zmarłej Matki. Mimo iż o zmarłych nie powinno się źle mówić to ja jestem zdania, że takie słodzenie, koloryzowanie i zmienianie przeszłości jest dziecinne. Gdy było się za życia…. No właśnie, kim? Człowiekiem? …. Zwierzęciem, chamem, tyranem, istotą bez uczuć to później taka persona nie jest godna by mówić o niej w samym superlatywach tylko, dlatego, że nie żyje.
Może wydać Ci się chore to co piszę, ale niestety wiem co mówię. Nie wolno koloryzować człowieka tylko ze względu na śmierć.
A pierwszy akapit. No, no, no. Poruszyłaś mą wyobraźnię. If you know what I mean ^^
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! I jeszcze tutaj muszę Ci przeprosić za moje zaniedbanie. WYBACZ KOCHANA S.
Całuję,
Inna.
To ja, w ramach rekompensaty za wielkie opóźnienie, może napiszę kilka słów, a później zabiorę się za trójeczkę. :)
OdpowiedzUsuńCholera, jak mnie ciekawi, z kim to Laura spędziła tak miły poranek? :) Jakoś ciężko mi obstawić własny typ, hmm... Ale takimi pobudkami to ja bym wcale a wcale nie pogardziła! :)
Seniorzy Winiarscy, a w szczególności babcia Grażka, bardzo się przejęli tymi wszystkimi, myślę że bolesnymi, faktami na temat ich córki. Też by mnie zatkało, gdybym była na ich miejscu. Ale to bardzo dobrze, że uświadomiła swoim dziadkom, jaka tak naprawdę była jej matka! Szacunek zmarłym się należy - a i owszem, ale po co udawać i koloryzować, że było wspaniale i pięknie?
całuję, Patex:*
Laura nieswiadomie wedruje droga matki, nie uczy sie na bledach i takie przygodny jednonocne sa tego najlepszym dowodem. Poniekad rozumiem jej rozdraznienie, jednak jest cholerna egoistka, bo rownie dobrze cala rodzina moglaby sie od niej odwrocic. A oni sa, chca byc. A ta dalej jest tak arogancka. Nie polubimy sie z Laura zbyt szybko :)
OdpowiedzUsuńCo do calosci: cudo :)
uściskałabym Laurę . chyba mam syndrom chęci zbawienia całego świata . rozumiem ją, ale wciąż mi jej szkoda . widzę tą małą, zaniedbaną dziewczynkę ; c
OdpowiedzUsuń{http://naturalnaniedotykalnanieprzewidywalna.blogspot.com/}
świetny
OdpowiedzUsuń