piątek, 23 sierpnia 2013

nienawiść piętnasta.

Budzisz się w szpitalu a ostre światło jarzeniówek oślepia obolałe oczy. Twoje ciało jest bezwładne. Unosisz z trudem rękę, do której podłączona jest kroplówka. Ostra igła wenflonu rani przy każdym ruchu nadgarstka, ale zupełnie na to nie zważasz. Chcesz teraz wiedzieć co się dzieje z Michałem. Dagmarą. Olikiem. Nic innego cię nie obchodzi. Wołasz pielęgniarkę, która z uśmiechem troskliwego anioła podchodzi, postukując drewnianymi chodakami. Pytasz czy ktoś cię odwiedzał. Tylko wysoki brunet. Siedział tu kilkanaście godzin, pojechał się przespać do domu. Odpowiedź nie jest zadowalająca. Nie Michał. Prosisz o rozmowę z lekarzem, niemal siłą żądasz wypisu. Musi spełnić ten natarczywy rozkaz, bo twojemu życiu nic nie zagraża. Wypytuje cię przed odejściem co brałaś- odpowiadasz że nie wiesz, ktoś podał ci skręta, a wcześniej musiał dosypać coś do kieliszka. Nie mówisz kto. Nikogo to nie powinno obchodzić a już tym bardziej nie chcesz mieć jeszcze na głowie policji i wydziału narkotykowego. Obolałą dłoń po wbitej igle chowasz w rękawiczkę. Zakładasz puchową kurtkę, o którą musiał zatroszczyć się Bartman bo przecież nie Michał. Widocznie w nocy spadł pierwszy śnieg…

Biały puch oblepia cię bez żadnej wyrozumiałości, wpadając do oczu i roztapiając się we włosach. Kierujesz swoje kroki do mieszkania Bartmana, chcąc dowiedzieć się czegokolwiek o biegu zdarzeń. I o tym ile wie. To jest w tej chwili priorytet. Na rozmowę z Michałem nie masz co liczyć, przestałaś się łudzić po 10 nieodebranych połączeniach. Zbyszek otwiera po jednym sygnale i wpuszcza cię zdezorientowany do środka. Siadasz zziębnięta na kanapie, wkłada ci w ręce kubek z ciepłą herbatą i żąda wyjaśnień. Nie wiesz co masz powiedzieć. Tworząca się gula w gardle wciąż rośnie i nabrzmiewa. Nie odpuszcza- wciąż lustruje cię spojrzeniem. Mówisz o klubie, o Nikoli, o ratunku Michała. Ale pomijasz zdarzenie w domu, twój szał, który omal nie doprowadził do kazirodczego zbliżenia. Widzisz, jak jego twarz staje się purpurowa, jak świerzbią go ręce i zaciska je tak mocno, że aż bieleją mu kości. Usta tworzą wąską kreskę, a uwidoczniona szczęka jest bardziej niż seksowna. Oczy ciskają pioruny, gdyby wzrok umiał zabijać to właśnie leżałabyś martwa. Milczy.
-Zbyszek, nie rozumiesz że ja nic nie mogłam zrobić, obronić się? Dosypali mi czegoś do kieliszka, bo sam skręt tak nie działa. Totalnie mnie ućpali. Cud że Michał zdążył…- przy wypowiadaniu jego imienia, drży ci głos z wiadomych względów.
- Nie jestem zły na ciebie. Mam ochotę zabić Nikolę- warczy rozdygotany i wstaje.
- Nigdzie nie pójdziesz, przecież do niczego nie doszło!- koisz, chcąc uchronić go przed bójką. Opiera się dopiero, gdy zaczynasz go całować. Przelewa cały swój bunt i agresję w zachłanne miętoszenie twoich warg. Kierujecie swoje kroki do sypialni, gdzie w mgnieniu oka pozbawia cię ubrań. Jesteś jeszcze słaba, ale nie na tyle by nie odwzajemniać jego pieszczot. Kiedy dotyka  nabrzmiałych piersi, przymykasz oczy i czujesz jak wzbiera pod twoimi powiekami jakiś słony płyn. Pierwszy raz od czasów dzieciństwa, czujesz płynące po policzkach łzy.
- Laura, co się stało?- szepcze przerażony, odgarniając ci włosy z twarzy. Przytulasz się do jego wielkiej dłoni i całujesz ją od wewnątrz.
- Nic Zbyszku. Nic się nie stało- mruczysz i pochylasz się żeby go pocałować. Kłamiesz. Kłamiesz mu w żywe oczy. Ale nie powiesz mu tego teraz, w chwili namiętnego uniesienia. Już nigdy tego nie usłyszy. Odejdziesz.
Zlizuje twoje łzy ciepłym językiem, znacząc tę drogę słodkimi pocałunkami. Czujesz w sobie zmianę. Inaczej go całujesz, inaczej dotykasz jego gładkiej skóry. Twoje palce zapamiętują linię szczęki, by móc odtworzyć ją w kolejne samotne noce, które nieuchronnie się zbliżają. Twój język koduje wewnętrzną część ust jego, gdzie trwa nieustanna walka dwóch tych potężnie ukrwionych mięśni. Twoje oczy napawają się jego widokiem, pięknym ciałem i rozkochanym wzrokiem. Twoje sutki twardnieją ostatni raz pod jego dotykiem, a podbrzusze po raz ostatni skręca się z pożądania.
Łakniesz jego całego. Szczegółowo zapamiętujesz tarcie palcami o nabrzmiałą łechtaczkę, pełne pożądania szepty i w końcu jego mocne, pewne pchnięcia, którymi wypełnia cię po brzegi. Otwarte szeroko oczy z dokładnością statystyka zapisują na dysku kory mózgowej jego rozpalone tęczówki i radość, jaką sprawia mu twoje głośne szczytowanie. Dotyk twojej twarzy i włosów, gdy sprawiasz mu przyjemność swoimi ustami. Jego odchylanie głowy i jęki pełne rozkoszy, gdy pozwalasz mu wypełnić twoje gardło po brzegi. Złączone piersi i umięśniony tors próbują wyrównać oddech, a wargi odnajdują się, łącząc w kolejnym namiętnym pocałunku. Składujesz na dnie pamięci delikatność, z jaką jego głowa ląduje między twoimi udami i samą obecnością doprowadza do drżenia całego ciała. Gdy ciepłe wargi dają ci nieopisaną rozkosz a język wyczynia tylko jemu znane cuda, nie jesteś w stanie się powstrzymać i kwilisz. Jak jeszcze nigdy. Cała rozdygotana przyciągasz go za włosy, na co wyprowadza cię do jeszcze wyższych poziomów niebios. Kolejny raz tej nocy daje ci obezwładniający stan rozkoszy. Całe twoje ciało lgnie do bruneta, by po raz ostatni poczuć go głęboko w sobie. Każdy milimetr twojej skóry chce pożegnać kochanka z odpowiednimi rytuałami. Zbyszek podświadomie wyczuwa, że jesteś melancholijna. I znika gdzieś wcześniejsza drapieżność. Jesteście delikatni, słodcy i czuli. Samymi opuszkami palców przygotowuje twoją kobiecość do kolejnego wysiłku. Już jesteś u szczytu. Mógłby cię tak pieścić do końca świata... Ale on robi coś znacznie, znacznie bardziej oszałamiającego. Delikatnie wciąga cię na siebie i stopniowo opuszcza na stalowe uda, byś mogła napawać się jego pulsującą wewnątrz obecnością. Patrzysz w rozognione zielone oczy i wiesz że go kochasz. Kochasz Zbigniewa Bartmana, który  tym momencie całym swoim przyrodzeniem wypełnia twoją pochwę i z każdym ruchem waszych złączonych ciał, jest ci jeszcze bliższy. Całuje twoje piersi, całuje brzuch, gładzi plecy i pośladki. Zatracacie się w swoich oczach, i jest to tak dogłębne przeżycie że niemal czujesz je w zakamarkach duszy . Dziś możesz powiedzieć że się kochacie, nie pieprzycie. Powoli, namiętnie i z niespotykaną dotąd czułością. Splata wasze dłonie i ściska za palce, gdy obje szczytujecie. Ze łzami w oczach zatrzymujesz w pamięci ten ostatni raz, kiedy przeżyliście pożegnalny orgazm. Opadasz na jego mokry od potu tors i całujesz ukochane wargi. A z twoich ust wydobywa się, pierwszy raz w twoim życiu, wyraz złożony z dwóch słów, dziewięciu liter.
- Kocham cię.
Wolałabyś żeby nigdy nie odpowiedział ci tym samym, bo nie chcesz by cierpiał gdy odejdziesz. Ale słyszysz. Tak przyjemnie drażniący twoje bębenki jego głęboki głos, wypowiadający te same słowa z zastraszającą pewnością.

*

Ubrana w eleganckie ciuchy, siedzisz na miejscu przeznaczonym dla świadków. Zeznajesz w sprawie rozwodowej Winiarskich, już tej ostatecznej. Dagmara nie posunęła się do tego by wyciągnąć wasze niespodziewane spotkanie. Nawet ona nie była tak głupia, by ogłaszać światu że jej były mąż utrzymywał kazirodcze stosunki seksualne z siostrzenicą. Choć przecież do niczego nie doszło, to dziennikarze zniszczyliby was wszystkich, całą rodzinę. W zamian za milczenie i ten kompromis, Michał obiecał jej rozwód za porozumieniem stron. Oliwier trafił pod opiekę matki, a u ojca miał spędzać weekendy i kilka tygodni w ciągu całego roku. Winiarski zrozumiał, że nie podoła samotnej opiece nad dzieckiem przy swoim trybie życia. Zrozumiał, nie znaczy że się pogodził.
Po zakończeniu rozprawy, nie obdarzając cię ani jednym spojrzeniem, wychodzi z sądu. Straciłaś go. Przez jeden głupi wybryk. Przez jebane, kurewskie dragi i utratę kontroli nad sobą. Nie masz po co wracać do Rzeszowa. Zabrano ci twoje największe szczęście- Olika. Oraz najlepszego przyjaciela, kompana i towarzysza- Michała. Musisz tam jedynie wrócić po swoje nieliczne rzeczy i dokończenie pewnej sprawy.

- Nie wierzę, to nie może być prawda… -szepcze Julek, nerwowo ocierając spocone czoło. Próbowałaś przedstawić mu to najdelikatniej jak się dało, ale wyszło jak wyszło.Już nie łaknęłaś zemsty. Chciałaś tylko wyjaśnić tę sprawę i móc odejść w spokoju. Wcześniejszy pomysł zrównania Józi z ziemią i triumf nad żoną ojca nie dałby ci w tym momencie żadnej satysfakcji. Zmieniłaś się.
- Tato, proszę. Tylko nie rób nic głupiego- błagasz, popadając w konsternację. Powiedziałaś do niego tak po raz pierwszy. I najpewniej ostatni. Nie zamierzasz dłużej tu zostać. Teraz, gdy spaliłaś za sobą wszystkie mosty, wiesz że nie zagrzejesz tu miejsca. Musisz odejść. Trzymasz ojca za rękę, gdy roni słone łzy, a jego obraz wyimaginowanej Józi rozpada się w pył.
Tak, Lauro. Zniszczyłaś wszystko. Jesteś jak gradowa burza, która przynosi pioruny. Niesiesz ze sobą tylko zło i destrukcję. Wszyscy, których kochałaś, znienawidzili cię. Widzisz w oczach ojca, że odczuwa to samo.
- Musiałaś mi pokazać nagranie, prawda? Bawiło cię to, że możesz wyjawić demony przeszłości?- podnosi głos, a jego wcześniejsze rozedrganie mija jak ręką odjął. Szok. Konsternacja. Twoja ostatnia nadzieja tląca się jeszcze słabym płomieniem na posiadanie jego, Julka, odeszła.
- Ale przecież… Nie obchodzi cię co zrobiła?- jąkasz się zdenerwowana, drżące ręce nie potrafią połączyć się w uścisk.
- Wybaczyłem jej, kiedy sama mi o tym powiedziała- twoja twarz blednie. Zostałaś zastrzelona swoją własną bronią- chciała mi pokazać, jaka jesteś naprawdę. I miała rację. Lepiej już idź, muszę się zastanowić czy dam radę to przetrawić- szepcze i odwraca się od ciebie. Kolejna a zarazem ostatnia osoba na którą mogłaś liczyć. Wybiegasz z pokoju, z domu, z bogatego osiedla. Zimny i przeszywający wiatr smaga twoją twarz, rozwiewając wokół słone krople wypływające bez kontroli z oczodołów. Nic ci już nie zostało. Nic.

"Is the way it's really going down?
Is this how we say goodbye?
Shoulda known better when you came around
That you were gonna make me cry
It's breaking my heart to watch you run around
Cause I know that you're living a lie
But that's ok, baby, cause in time you will find"


~*~

Chyba zdawałyście sobie sprawę, że nie umieściłam tu piosenki Justina bez powodu, prawda?
Posypało się wszystko, co nasza Laura w tak krótkim czasie zyskała. 
Ja wiem że liczyłyście na zniszczenie Józi. Ale bestia okazała się chytrzejsza niż Laura. 
Sprawa z Michałem nie mogła wypłynąć, bo byłoby naprawdę źle. A i tak już jest. 
Zbysia dawno nie było, więc jest, w wersji pożegnalnej.
Przez weekend mnie nie będzie, więc wszystko co się uzbiera (a na pewno będzie tego sporo), nadrobię jak wrócę ;)

Całuję Was cieplutko, S. :*

WRONA #5

20 komentarzy:

  1. A se pierwsza klepnę! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak nie pierwsza (a niech cię Happines <3).
      Totalnie nie wiem co napisać. Spodziewałam się wszystkiego, ale nie tego. Chwila ze Zbyszkiem po prostu walnęła mnie w serce. Ręce mi się trzęsą, robię błędy, które poprawia słownik, ale czy to się licz? Nie, liczy się teraz tylko Laura i porzucony niczym szczeniak zakochany Zbyszek. Nie sądziłam, że Michał tak po prostu zniknie z jej życia, po .... po tym wszystkim. Nie wierzę, że dla niego ta sprawa, była sprawą kończącą jej istnienie w życiu jego i Olika. To by było nierealne. Czy on zapomniał w jakim stanie on ją uratował z rąk napalonego Serba? Nie, oczywiście że nie. Przecież ona w życiu nie zrobiłaby takiego czego bez udziału drag. Nigdy. I jeszcze raz powrócę do Zbyszka. Przecież dziewczyno, kochasz go, chcesz tak po prostu, bez najmniejszej sensacji odejść? Przecież on ci nie pozwoli, mam nadzieję, że nie. O matko. Masakra jakaś.

      + S. proszę, podeślij mi jakieś leki uspakajające. Przez ciebie, twój koszt! :P

      Całuję, Camilla. <3

      Usuń
  2. to mnie zaskoczyłaś :o rzeczywiście się wszystko posypało w jej życiu, biedna Laura, co więcej biedny Zbyszek jeszcze niczego nieświadomy :(

    ściskam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że ta sprawa nie wyszła na jaw, tj. igraszki z wujkiem. Ale .. kurde no! Laurze odebrali Olika! Straciła momentalnie wszystkich, oprócz Bartmana. Jest mi jej cholernie szkoda. Tylko to 'pożegnanie z Bartmanem' takie smutne. Boję się co wymyślisz. Naprawdę się boję twojej wyobraźni.
    Pozdrawia, wciąż nie mogąca się otrząsnąć po tym rozdziale, Betty

    OdpowiedzUsuń
  4. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Laura postanowiła uciec i zostawić Zbyszka:/ kocha ją i ona jego...ciekawe jak to teraz będzie. Józka cwana bestia, nieźle to rozegrała:/

    Pozdrawiam
    niedostepni-dla-siebie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziś mam dzień płaczu i wiesz dokładnie dlaczego! Ale wiesz też, że dziękuję Ci za tą falę dzisiaj mój Kloniku. ♥
    Teraz też się lekko popłakałam, bo wyczuwam pożegnanie, a ich tak bardzo nienawidzę. :(
    Było dla mnie logiczne, że Misiek nie odezwie się do niej po tej akcji. Przykro, to oczywiste, ale cóż takie życie. Najważniejsze, że Dagmara nie posunęła się zbyt daleko, by ujawniać to, co miała w zanadrzu i Oli został z mamą. Michał nie dałby rady sam się nim zająć. :)
    Na koniec Julek i sprytne zagranie Józi. Myślałam, że wykorkuję! :(
    Zbyszek to jedyny pozytyw w tym wszystkim, choć noc spędzona pod znakiem pożegnania nie napawa uśmiechem, wręcz smutkiem. Gdyby tylko wiedział, na pewno nie pozwoliłby wyjechać Laurze. Może uda mu się ją zatrzymać?
    Mimo wszystkiego Laura znów traci wszystko. Piętno matki pozbawiło ją ojca, którego odzyskała całkiem niedawno. Przez własną głupotę, popchaną przez Józkę, straciła wujka i Olika. Straciła za wiele...
    Udanego weekendu Bejbe! :* <3
    Całusy, Twoja Happcia :*

    OdpowiedzUsuń
  6. aż nie wiem, co napisać.
    zaskoczyłaś mnie tą ucieczką Laury, ale z drugiej strony co mogłaby zrobić, po tym co nawywijała? chyba nie umiałabym wszystkiego wyliczyć.
    to smutne, że straciła prawdziwego tatę, gdy nie tak dawno go odzyskała. oprócz Oliwiera, na pewno będzie bardzo jej go brakować.
    dobrze, że ten wybryk Laury nie ujrzał światła dziennego. sporo osób miałoby przez to problemy.
    faktyczne będzie trochę szkoda Zbyszka. zwłaszcza kiedy pokochał Laurę.

    pozdrawiam, Jagoda :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie zgadzam się na pożegnanie i odejście Laury od Zbyszka!! Oboje byc może muszą ponieść karę za zdradę i błędy ale oboje zasługują na drugą szansę. Oni tak kurewsko do siebie pasują. Potrafili dla siebie być innymi niż dla reszty świata i mogliby stworzyć taki swój azyl, nie koniecznie w Rzeszowie.
    Zawiodłam się na Michale i jej ojcu. szczególnie na Michale, bo ona przeciez była naćpana! Może on boi się swojej reakcji? Bardzo nie ładnie postępuje zostawiając ją na pastwę losu! Oby ona nie zrobiła nic głupiego!

    OdpowiedzUsuń
  8. Lol. No po prostu... LOL. Wyszło na to, że Laura wszystko straciła? I to akurat w momencie gdy zmieniła swoje życie (swoją drogą nie wierzę w taką zmianę z dnia na dzień, a tutaj odbyło się to właśnie w taki sposób). Co za pech! Nie współczuję jej jednak. Od początku pisałam, że jej nie lubię (chyba jako jedyna :D), więc uważam, że ona na to wszystko zasłużyła. Okej, może ta akcja z kazirodczym seksem nie była do końca z jej winy, bo to ktoś jej dosypał narkotyków, a nie, że wzięła z własnej woli. Jestem mega ciekawa czy to już koniec tej historii. Jak na złość nie ma cię na gg, bo od razu biegłabym z pytaniem :D Jeśli koniec - to mnie on satysfakcjonuje ^^ (tak wiem, jestem su.ką ;-;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem, czy po przeczytaniu tego powyżej bardziej jest mi smutno, czy bardziej jestem zaskoczona... Namieszałaś eSiu i to nieźle!
    Ja się nie zgadzam na żadne zniknięcie mojej Lauritty! O nie, co to, to nie! Zbyt mocno ją polubiłam, żeby teraz znikała z życia wszystkich, których spotkała na swojej drodze.
    Spodziewałam się, że Michał nie będzie chciał utrzymywać z nią kontaktu po tym wybryku, ale cholera, ona przecież nie była wtedy w pełni świadoma tego, co robi! To sprawka Nikoli i to on powinien za to dostać po mordzie, aż kuźwa moja sympatia do niego zmalała do zera! Winiar, okaż trochę serca i chociażby porozmawiaj z Laurą, ja Cię proszę! Chwała Dagmarze za to, że nie ujawniła światłu dziennemu prawie kazirodczej sceny, jaką zobaczyła, bo wtedy byłaby dopiero draka! No i Olik... :( Lauri tak bardzo pokochała tego malca, tak bardzo lubiła się z nim bawić, lubiła się nim opiekować, lubiła z nim po prostu przebywać. I co? I w jednej chwili go straciła? Tak być nie może!
    Julek też się na nią wypiął, pacan jeden! A miałam go za porządnego faceta, który cieszył się z odzyskania córki. Myliłam się. Józwa zatruła go doszczętnie swoim jadem, a on jest w nią zapatrzony jak w jakiś święty obrazek! Nienawidzę ich!!!
    No i Zbysiu... Jego zostawiłam sobie na koniec, jako taką Wisienkę na torcie... Dlaczego teraz, kiedy oboje wyznali sobie miłość, mają się rozstawać?! eSiu, nie możesz dopuścić do tego, nie możesz tak łatwo pozwolić jej wyjechać! Zbyszek również nie może! On musi ją zatrzymać! Musi!
    I ten ich (ostatni?) wspólny wieczór. Niby taki sam, a jednak zupełnie inny od tych wszystkich poprzednich; czuły, delikatny, zmysłowy, romantyczny... Taki piękny, zapadający głęboko w pamięci. Na zawsze. Dlaczego chcesz ich rozdzielić? Przecież oni idealnie do siebie pasują, zmienili się na lepsze pod wpływem swojego towarzystwa i w końcu, bądź co bądź w aspekcie zdrady, ale odnaleźli w sobie prawdziwą miłość. tego nie można zniszczyć. Przecież mogą razem żyć; mogą odciąć się od tych wszystkich, którzy wyrządzili Laurce krzywdę i przeprowadzić się do innego miasta.. Ja pierdzielę,no,aż się popłakałam... ;(
    A, włączę sobie jeszcze Guns 'n' roses, a co!;(
    Dobra,kończę ten mój beznadziejny i nieskładny wywód...

    ściskam, Patka :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wierzę, że Laura wyznała Bartmanowi miłość, no nie wierzę.
    Nie dziwie się Michałowi, że nie chce z nią gadać, po tym co zrobiła on ma prawdo czuć się dziwnie. Jóźka to jednak suka, nawet gorsza od Laury. Zbyt dużo kombinowania i potem wychodzą na jaw takie rzeczy.
    Nie chce żeby ona wyjeżdżała, zgoda Michał ma ją w dupie, może już nigdy nie zobaczyć Oliwera, ale pozostaje jeszcze Zbyszek, który wydaje się akceptowac jej popieprzony charakter.

    OdpowiedzUsuń
  11. eSia, ale ty, Parówo, lubisz komplikować. komplikacja to chyba twoje drugie imię. :D

    kurde, co ta Laurita ma zamiar zrobić? uciec? zostawić wszystko za sobą? przecież tak nie można! w jej sytuacji trzeba walczyć z problemami, nie przed nimi uciekać. odwagą nie jest zwianie, a stanięcie z troskami face to face.
    uwielbiam Bartmana w takiej wersji. nie dość, że niesamowicie troskliwy, to w dodatku fantastyczny w te klocki. kurczę, czytanie takich scen w twoim wykonaniu i ze Zbyniem jako głównym wykonawcą to jest po prostu cudowny afrodyzjak. i nie, nie wyobrażam sobie, aby to się mogło tak po prostu z dnia na dzień skończyć. :c

    Laura została teraz zupełnie bez nikogo. chyba został jej tylko Bartman. ale skoro chce zwiać to... przyszłość będzie szukaniem igły w stogu siana.
    Winiarski bez Olika? nie do wyobrażenia!

    Całuję, Parówcia. :**
    Caro.

    OdpowiedzUsuń
  12. A żeś namieszała teraz :/
    Cholera strasznie mi szkoda Laury mimo, że sama sobie zgotowała taki los. Miała wszystko i przez jeden głupi błąd wszystko straciła. No właściwie nie wszystko, bo Zbyszek był obok niej mimo, że nie znał całej prawdy jednak teraz i jego zamierza zostawić, bo chce zniknąć. Przecież oni się kochają <3
    Winiar nie utrzymuje z nią żadnych kontaktów poza tym, że była świadkiem na ich sprawie rozwodowej. Szkoda tylko, że nie bierze pod uwagę tego, że była pod wpływem jakiś dragów i tego, że boi się znowu zostać sama.
    Dobrze, że Daga nie ujawniła światu tego co widziała, bo to by zniszczyło życie wszystkim łącznie z nią.
    Oliwiera też już nie będzie widywać, a ona go naprawdę kochała.
    Bosz jaki beznadziejny ten komentarz!
    pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdzial siwietny! Ale OMG... Wyznala Zbyszkowi milosc! O.o
    Jozka to... Niepowiem po nie chce przeklinac! -,-
    Juz nie moge doczekac sie nn...

    OdpowiedzUsuń
  14. Laura bała się przyznać samej sobie, że czuje coś więcej, a co dopiero fakt, iż wyznała do Bartmanowi...
    Dobrze, że Dagmara odpuściła.
    Żałuję tylko, że Michał też odpuścił. Czy on nie rozumie, że Laura była naćpana? Że nie była sobą? Przecież wszystko da się wybaczyć. Może to właśnie przez Laurę stracił możliwość do wychowywania Oliwiera. Ale kto inny skoro nie Laura może go w takiej chwili pocieszyć? Ksenia? ;/
    Mam nadzieję, że nie zbliżamy się jeszcze do końca tej historii, prawda?
    Dalej jestem ciekawa czy Michał się odezwie i czy Laura rzeczywiście opuści Rzeszów na zawsze. Przecież teraz, po wyznaniu miłości do Zbyszka nie może wyjechać ot tak, po prostu! :(
    Pozdrawiam z chaotycznym komentarzem, milionem myśli w głowie i zbierającymi się chmurami za oknem :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Przepraszam, że mnie nie było, ale wine za to ponosi mój zepsuty laptop i zbyt mały limit. Nadrabiam zaległości, skomentuje przy nowych rozdziałach na wszystkich twoich blogach, ktòre czytam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak ja nie lubię tego stanu, gdy doprowadzasz, że w moich oczodołach wzbierają się łzy! ;C
    Czuję się taka strasznie rozdarta... Laura święta nie była, wszystkie wiemy, ale teraz każdy przeciw niej, jednak nie uważam, że w każdym przypadku słusznie.
    Piękna scena ze Zbyszkiem, ale po przeczytaniu dalszej części rozdziału nie umiem się nią napawać. Jedynie cieszę się tym ich obopólnym wyznaniem, tylko nie wiem czy ono będzie miało pozytywne konsekwencje? Nie jestem przekonana.
    Może nie kumam, ale wkurwia mnie Michał, bo ma pretensje o co? Okej, wiem że ona zainicjowała tą sytuację, wiem, że była pod wpływem jakiś prochów, ale przepraszam bardzo on jest ile od niej większy? Nie uwierzę, że miała na tyle siły, by on nie mógł zaprzestać! A może teraz łatwiej zwalić winę na Laurę? A on niewiniątko, bo to ona rzuciła się na niego?!
    Julian! Następny! Co mu Jóga wytłumaczyła?! Dobrze żyje się ze świadomością, że niewinnemu dziecko zabrało wiedzę o istnieniu ojca, i może dlatego tak się ukształtował jej charakter? Nie miała na kim się wzorcować. Matka wiemy jaka była... Rzygać mi się chce jak pomyślę, że mogli odwrócić się przeciw niej. Nawet jeśli największe świństwo zrobiłaby to była pod wpływem tego świństwa, które ktoś jej dodał! Nie robiła tego świadomie, ale po co jej pomagać? Nagle się pojawiła w ich świecie, to niech znika.
    Interpretując słowa piosenki, mam nadzieję, że Bartman ją odnajdzie mimo, że odejdzie. Jeśli się prawdziwie kochają miłość przezwycięży. Niech Zbyszek zmieni klub wyjedzie gdzieś daleko i zaczną nowe życie. Ale chyba zbyt sielsko to widzę, a ta historia nie prowadzi do tego.
    Ściskam ;*

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Doporowadzasz mnie do płaczu. Laura nie może odejść. Nie było kolorowo, jest źle. Jest jaka jest, nie jest święta ale nie zasługuje na aż takiego kopa od życia. Najpierw matka, bliźniaczka potem Józia i Julek, w porywach Ksenia, Bartman a na koniec Nikola i Michał. To wszytsko przerosło naszą zimną i twardą Winiarską. Jak opisywałaś scenę, w której ostatni raz łączyli swoje ciała to już łzy poszły w górę. Tak mi przykro, tak mi smutno. Bartman ją kocha, najpierw to była taka zabawa, napawanie się rozkoszą. Niestety Zbyszek nie wie, że napawa się jej ciałem, zapachem i obecnością ostatni raz. Ostatni raz. Jak to brzmi.
    Nie może odejść... Jeżeli zalezy na prawdę brunetowi to odnajdzie 'zgubę'.

    Czekam niecierpliwie na szesnastą nienawiść.

    Buziaki, bezduszna :*:*

    OdpowiedzUsuń
  19. Hejka :D
    Bardzo mi sie podoba twój blog i dlatego nominuję do The Versatile Blogger. Więcej informacji znajdziesz tutaj : http://ich-niemoralna-rzeczywistosc.blogspot.com/

    Pozdrawiaam :**

    OdpowiedzUsuń

WAŻNE

Jeśli masz problem odróżnić fikcję literacką od rzeczywistości- nie czytaj.

Treści erotyczne i przemoc wynikają z fabuły- nie jestem masochistką. Dlatego jeśli nie czujesz się na siłach, po prostu opuść mojego bloga.