Od zawsze byłaś zdana tylko na siebie. Matka nienawidziła
cię od początku twojego istnienia, co dosadnie umiała ci udowodnić. Nie
umarłaś, to było twoją największą zbrodnią. Powinnaś leżeć w koszu na odpadki
medyczne razem z siostrą. Ale tak się nie stało, ależ pech. Dzieciństwa nie
chcesz pamiętać, bo to tylko rozdrapywanie ran. Wbrew pozorom, głębokich.
Jesteś twarda, nie możesz sobie pozwolić na zbędne roztkliwianie się. Nie
teraz. Ale natrętne wspomnienia wracają, nie możesz zablokować umysłu, choćbyś
nie wiem jak próbowała.
- Mamusiu, proszę, przytul mnie- twoje kilkuletnie rączki
wyciągają się w odwiecznym dziecięcym geście, poszukując miłości. Nie ma jej
dla ciebie, ale ty jeszcze się tego nie nauczyłaś w swojej maluczkiej naiwności.
- Wynocha, idź stąd- słyszysz po raz kolejny tego dnia.
Obraca się na drugi bok, szczelnie przykrywając pijany nos kocem, a ty znów
zostajesz ze smutną minką i łzą spływającą po policzku. Wracasz do swojego
kącika i po raz setny przebierasz lalkę w ubranko.
- Zobacz, Estero- mówisz poważnie, usadzając swoją
towarzyszkę obok- zrobimy sobie herbatę i upieczemy razem ciasto. Szarlotkę, bo jest pyszna!- zaczynasz rękoma wykonywać
adekwatne gesty, przygotowując podwieczorek- jestem twoją mamusią,
dlatego skosztuję pierwsza- prowadzisz dalej swój monolog, „jedząc” łyżeczką-
ależ z ciebie fajtłapa, Estero!- upominasz lalkę, wycierając jej usta ubrudzone
wyimaginowanym ciastem- zrozum, nie mogę się za ciebie ciągle wstydzić! Musisz
być lepsza niż ja, bo to mnie mamusia ciągle strofuje. Mówi że jestem jej kulą
u nogi. Dlatego ty musisz być grzeczną dziewczynką. Ale nie smuć się, nic się
nie stało, nie gniewam się. Bardzo cię kocham!- przytulasz i tulisz szmaciankę,
która jako jedyna odwzajemnia twoje dziecięce uczucia.
Od tamtej pory minęły dwa lata. Źródło twojej osobistej
tragedii wyschło, razem z ostatnim oddechem rodzicielki. Czy to lepiej czy
gorzej, nie umiesz powiedzieć.
Idziesz zaśnieżonym chodnikiem, idiotycznie odśnieżonym
tylko z jednej strony. Nienawidzisz zimy. Masz już dość ciągłego marznięcia w
stopy, i egipskich ciemności gdy wstajesz do pracy. Tak… twoja ukochana praca.
Sklep z artykułami sportowymi, tak się to ładnie nazywa. Nie masz nic wspólnego
z tym chłamem, śmiejesz się w kułak z panienek, które przybiegają z płaczem po
ocieplane gatki na narty, albo wełniane skarpety. Wszystkich amatorów
wspinaczki, którzy patrzą na ciebie z pożądliwością, często proponując kawę,
zbywasz jednym, mrocznym, groźnym spojrzeniem. Taki delikwent więcej nie
podchodzi. A niechby tylko spróbował! Co masz wspólnego ze sportem? Poza
epizodycznymi wyskokami do nocnych klubów i dzikim szaleństwie w ramionach
przystojnych mężczyzn- nic. A, no tak, zapomniałabym. Masz wujka siatkarza. Dwa
lata temu jeszcze nie wiedział o twoim istnieniu, jak i reszta pokręconej
rodziny Winiarskich.
***
- Zawód?- chrypiący głos urzędniczki sprowadza cię na
ziemię.
- Uczennica.
- Nazwisko?- pada kolejne pytanie. Najchętniej uciekłabyś
stąd w pierony, nie masz ochoty uczestniczyć w tym chamskim przesłuchaniu
wrednej, starej torby.
- Winiarska. Laura.- odpowiadasz z niechęcią, krzywiąc się
na znienawidzone imię.
- Szukam, niech poczeka- gdera opasłe babsko, mierząc cię
wzrokiem. Załatwiasz sprawy związane z pogrzebem, potrzebna ci metryka matki i
inne dokumenty. Po kilku minutach zszokowana osuwasz się na krzesło, które ktoś
łaskawie ustawił obok okienka. Żyłaś w kłamstwie całe swoje osiemnastoletnie
życie. Wróć. Od wczoraj masz dziewiętnaście. Twoja matka wcale nie była sierotą, ba, wręcz przeciwnie! Masz rodzinę w Bełchatowie, która mimo dzielących was śmiesznych 100 km, nie kwapiła się, by cię odszukać.
Po długich poszukiwaniach, w końcu udaje ci się odnaleźć
jednorodzinną willę, zasłoniętą przez wysokie żywopłoty. Wchodzisz w bajeczną
alejkę, rozglądając się zszokowana na boki. Dobrze trafiłaś? Adres się zgadza,
więc nie pozostaje ci nic innego jak zadzwonić do drzwi. Wesoły głos dobiega z
przedpokoju, w miarę jak ktoś zbliża się do werandy. Roześmiany mężczyzna
otwiera drzwi, patrząc z sympatią na twoją postać.
- Tak?- pyta, lustrując cię błękitnymi oczami. Nos. Ten nos!
- Cześć, Laura Winiarska. Ty pewnie jesteś moim wujkiem-
wyciągasz rękę i obserwujesz z satysfakcją, jak totalnie zaskoczony mężczyzna
potrząsa twoimi palcami.
To dziwne uczucie, jakbyś była bohaterką kiepskiej komedii
dla idiotów. Każdy kolejny nadchodzący domownik patrzy z niedowierzaniem w
twoją twarz, jakby co najmniej wylądowało na niej Ufo. Szczególnie denerwująca
jest opasła, ogorzała brunetka, wbijająca w ciebie rozbiegane spojrzenie.
Niebieskooki wciąż jest w szoku. Siedzi naprzeciwko na kanapie, uprzednio
wskazując ci miejsce w fotelu. Przed tobą stygnie czarna herbata bez cukru, o
jaką poprosiłaś. Zdegustowana unosisz brew, widząc, jak Dagmara, bo tak ma na
imię, sypie sobie nerwowo trzy łyżeczki.
- Powinnaś chyba dbać o linię- mówisz z krzywym uśmiechem,
nie mogąc znieść tego okropnego jazgotu, który wydaje metalowa łyżeczka w
zetknięciu z ceramicznymi ściankami kubka. Brunetka aż podskakuje w miejscu, a
obfity biust wylewa się z okropnie skrojonego dekoltu.
- To my tu zadajemy pytania- syczy wściekła i krzyżuje ręce
na piersiach. Nie możesz oderwać wzroku od fascynujących, falujących do tej
pory dwóch mlecznych istot. A gdzie odwieczne prawo grawitacji?
- Co chcesz wiedzieć?- rzucasz z szerokim uśmiechem, mrużąc
szyderczo oczy.
- Kto cię nasłał? Jaka stacja?- pyta podejrzliwie, mierząc
cię od stóp do głów. Rejestrujesz swoimi receptorami zazdrosną lustrację
szczupłej sylwetki i gęstych, ciemnych włosów. Patrzysz z ciekawością w jej
błędne, rozmyte oczy, które miękną pod twoją siłą. Zawiedziona szybkim
zwycięstwem, odwracasz wzrok od lekko speszonej Dagmary i przenosisz go na
mężczyznę.
- Michał, dlaczego nie wybrałeś sobie jakiejś normalnej
żony? Bo ta tutaj nie dość że gruba i brzydka, to jeszcze tępa jak kurewski szeląg- klniesz,
przedłużając siarczyste „r”.
- Spokojnie- Winiarski uspokaja żonę gestem, bo ta już
szykuje się do wyrwania ci z głowy wszystkich nieszczęśliwych kudłów. Lubisz
wzbudzać kontrowersje. Ludzie albo cię nienawidzą, albo kochają. Nikt nie
przejdzie obojętnie- a ty nie zapędzasz się trochę za bardzo?- zwraca się do
ciebie, ale widzisz, że cała sytuacja zaczyna go powoli bawić.
- Przyznaję, czuję się lekko jak w komedii Moliera, ale
to tylko dodaje smaczku tej scenie- pochylasz się w jego stronę, czując do
krewniaka coraz większą sympatię.
- Czyli jesteś córką Ilony- stwierdza- myślałem że już nigdy
jej nie zobaczę! Wszyscy tak myśleliśmy…- mówi rozemocjonowany- przypominasz ją, no i wzrost mówi sam za siebie- przygląda ci się uważnie. Tak, twoja matka była
kiedyś modelką. I tak, jesteś wysoka. Znienawidzone widmo rodzicielki psuje
twój dobry nastrój. Lekko krzywisz usta i przykrywasz oczy wachlarzem długich rzęs.
- Bo jej nie zobaczysz. Nie żyje- rzucasz wesołym tonem,
czekając na reakcję. Tężejąca twarz Michała wynagradza wszystko. Nawet gruba
Daga się przejmuje. Głębokie westchnienie wyrywa się z jej kształtnej piersi-
sfiksowała do reszty i zdechła w wariatkowie- dodajesz gwoli wyjaśnienia, stawiając
soczystą kropkę nad tragicznym „i”.
Zapada niezręczna, grobowa cisza. Widać, że państwo W. nie
wiedzą co powiedzieć. A ty nie zamierzasz ułatwiać im zadania. Z satysfakcją
godną szarlatana, który właśnie dokonał największego przekrętu życia, upijasz
głośno łyk gorzkiej herbaty. Z kłopotliwej sytuacji wyrywa ich mały chłopiec,
który nagle zbiega z łoskotem po schodach. Bowiem na widok jego roześmianej
buźki, świecą ci się oczy, od razu wstajesz i podchodzisz do niego.
- Cześć przystojniaku- kucasz naprzeciwko słodkiego
blondynka i mrugasz wesoło. W nagłym przypływie sympatii przybija ci piątkę i
od tej pory nie odstępuje już na krok. Co jak co, ale z dziećmi umiesz się
dogadać. Szkoda, że z tobą nikt nawet nie próbował…
*
Rozdziały będą mniej więcej takiej długości, na bardziej
obszerne jakoś nie mam weny (i czasu). Trochę chaosu się wkradło, miesza się
przeszłość z teraźniejszością. Ale zamieszanie musi być, myślę że się
połapiecie. Jakby ktoś miał problem, to służę radą ;) Dziękuję za miłe słowa
pod prologiem, nawet nie wiecie jak się cieszę że to coś przypadło Wam do
gustu! Postaram się nie zawieść kredytu zaufania i stanąć na wysokości zadania.
Rozdział dedykuję Innej- Kochana, gdyby nie Ty, to "nienawiść" nigdy by nie ujrzała światła dziennego! Masz na mnie zbawienny wpływ, dziękuję ;*
Rozdział dedykuję Innej- Kochana, gdyby nie Ty, to "nienawiść" nigdy by nie ujrzała światła dziennego! Masz na mnie zbawienny wpływ, dziękuję ;*
Proszę podążać do zakładki Informowani, i wpisywać się, bo
jeśli kogoś tam nie ma, nie powiadomię! Także proponuję jednak GG, ono znacznie
ułatwia sprawę ;)
Całuję serdecznie, S. ;*
Pierwsza! ;D
OdpowiedzUsuńZłamałam swoją dzisiejszą zasadę: "nic dziś nie czytam". Na moje szczęście nie żałuję! No zajebiste to jest i całe jakiego osobiście dziś potrzebuje! Czytasz w moich myślach? Mam się bać? ;p
UsuńNo ta jej matka to wyprana kompletnie z uczuć babsztyl! I takie chodzą po ziemi? Jakim prawem! Ja zszokowałam się tą sceną z misiem. Miałam łzy w oczach i chęć uduszenia tej wiedźmy, matki znaczy się, która matką zwać się nie powinna! ;p
Spotkanie z Winiarskimi mnie rozbawiło. Zwłaszcza opis Dagi. Padłam! Sama stwierdziłaś, że przeszłaś samą siebie, ale ja uważam, że jesteś geniuszem! :* Daga będzie musiała przeboleć osobę Laury. :)
Widać, że Olik przełamie jakieś lody, mam nadzieję :)
O matuchno, ja już komentarze piszę bezsensu! Czas się odizolować na jakiś krótki czas, by odchorować. ;p Bo to jest makabra xd
Czekam na następny! Przepływu weny życzę! ;*
Buziaki, Happiness! ;*
To jest genialne, czekam na więcej! :)
OdpowiedzUsuńCiekawe co będzie dalej, jak Winiarscy przyjmą swoją krewną i w ogóle jak to będzie.. :D
Pozdrawiam - K. ;*
Miażdżysz naprawdę, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu :D
OdpowiedzUsuńw stosunku do Dagi Laura zachowała się co tu dużo mówić, po chamskiemu na maksa. Wyobraziłam sobie minę Michała jak dowiedział się o rodzince, musiałby być bezcenny widok. Matka nie żyje, a Laura nie wyraża jakichś żali po tym i wcale a wcale się jej nie dziwię. Myślę ,że dzięki temu może wreszcie zacznie żyć mniej więcej normalnie
pozdrawiam! :)
Ja może i nie jestem pierwsza, ale na pewno się rozpiszę ... Zresztą jak zawsze przy Twoich arcydziełach.
OdpowiedzUsuńPrimo. Nie słódź mi tak bo po ilości zjedzonych ciast przez ostatnie dni i tak już martwię się o siebie ... :p
Przechodząc do treści tegoż oto co znajduje się na górze wypłynięte spod Twoich rączek ....
Siostrzenica Michała...? Czy ja dobrze dedukuję? Wiem, że jest z tym czasem u mnie kiepsko, ale ....
Jeśli tak to szczerze się tego nie spodziewałam. Myślałam, że bd jego siostrą a tutaj taka niespodzianka.
Szkoda, że już uśmierciłaś jej 'kochająca' Matulkę ... chętnie popatrzyłabym na jej tortury psychiczne. Wiem, okropna jestem.
Sposób w jaki przedstawiłaś Dagmarę .... Ostro, ostro ... Ale podoba mi się.
Wiem, że mam wypaczoną psychikę.
Już sobie wyobrażam Winiarskich w takiej willi z marmuru a oni tacy poważni. W końcu Michał wygląda jak Dracula to pasuje mi ten opis domu jak ulał.
Nad Twoich stylem pisania chyba nie muszę się rozpisywać. Wiesz, że uwielbiam ... I nie słodzię Ci tylko stwierdzam fakty. A uwierz, że jestem bardzo wybredna pod tym względem. :p
Mam nadzieję, że nie wyszedł jakoś mega długi i dobrnęłaś do końca ... Ale u Ciebie zawsze mam potok słów. I don't know why ...
Aaa no tak! To Ty tak na mnie działasz :*
Nie muszę Ci chyba pisać, że masz nie informować o nowym. Wiesz, że od początku jest 'za' tym opowiadaniem.
Całuję,
Inna.
O matko! <3 uwielbiam Cię jeszcze bardziej. Ale takie pomieszanie teraźniejszości i rzeczywistością jest fajne. Póki co można się połapać, a co będzie dalej zobaczymy. Czekam na kolejny. Pozdrawiam. :)
OdpowiedzUsuńOpowiadanie z charakterem. Bardzo mi się to podoba. Już nie moge się doczekać co będzie dalej. Czytając pierwszy rozdział jestem pewna, że będzie się działo. :)
OdpowiedzUsuńŻyczę weny :)
W wolnej chwili zapraszam na nowy rozdział: http://volley-story-resovia.blogspot.com
Kurde.. To jest GENIALNE! Bardzo, ale to bardzo chcę już następny rozdział. U mnie pojawił się nowy rozdział, więc zapraszam: http://nawiedzona-deskorolka.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, no_princess :*
Laura, piękne imię.
OdpowiedzUsuńOstra z niej dziewczyna.
Czekam na więcej!
Podoba mi się zadziorny charakterek Laury :). Cięty języczek to ma i tego nie da się ukryć, a Winiarski jakoś za specjalnie nie stawał w obronie żony :P. Ciekawe czy dziewczyny się dogadają :P i jak to zmieni życie Laury :)
OdpowiedzUsuńKto się wczyta i zna poprzednią część nie będzie miał chyba problemu z poplątaną rzeczywistością z przeszłością :)
OdpowiedzUsuńA jednak matka zmarła. Przykro czytać o tak bezwzględnej rodzicielce. To chyba zwierzęta okazują więcej miłości. Rozczuliłaś mnie gdy mała Laurka potrafiła lalce okazać miłość a ona nie doświadczyła jej od osoby, która powinna ją kochać ponad życie. Ale przecież tego dziecka miało nie być... los chciał inaczej.
Dziewczyna poznaje wujaszka, który ją polubił od razu mam wrażenie ;> Za to żonka coś nie bardzo, jeszcze te zgryźliwe uwagi w stosunku 'cioci' :D
Będzie ciekawie i oryginalnie do czego mnie przyzwyczaiłaś:)
Dodawać będziesz tak długie i tak często jak będziesz chciała i czas miała:) W końcu to ty tutaj rządzisz! :) Mi wszystko odpowiada.
Ściskam mocno;*
łoooł. Akurat na początku rozdziału z moich głośników leciała Adele- Someone Like You i się tak smuuutno zrobiło. Widzę, że życie nauczyło Laurę bycia wredną- podoba mi się to. Zadziorny charakterek nie ma co! Ciekawa jestem jak dalej rozwinie się akcja... :) Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńRozczulił mnie opis malutkiej dziewczynki w rozmowie ze swoją lalką. :( Jak można być tak okrutną i bezwzględną matką, która nie potrafi okazać uczuć swemu dziecku? Nie rozumiem tego...
OdpowiedzUsuńPodoba mi się ten zadziorny charakter Laury i myślę, że jeszcze niejedna cięta riposta padnie z jej ust. :) Brutalne życie dużo ją nauczyło i dziewczyna nie da sobie w kaszę dmuchać. I bardzo dobrze!
Mina Winiarskiego, kiedy dowiedział się o istnieniu Laurity - bezcenna, ale chyba ją polubił. Za to Daga nie bardzo. :P Wykreowałaś z niej chyba kawał wrednej babki. :)
Jestem ciekawa dalszej akcji, także ten tego, czekam z niecierpliwością na nowy wpis. :)
pozdrawiam, Patex :*
Jeny, to jest świetne ;) Laura jest nietypowa? Chyba tak można ją określić - totalna suka, można by też powiedzieć :D Ale mimo to czuje, że Michał ją polubił, w przeciwieństwie do Dagi oczywiście :D No i mały Oliwer, myślę, że jeśli Laura zaskarbiła sobie jego przychylność, to drzwi do domu Winiarskich będą dla niej otwarte.
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej ;)
widać, że Laura ma trudny charakter i cięty język, ale przy spotkaniu z dzieckiem zmienia się o 180 stopnii. Niezłe zdziwko Michała a przedstawienie Dagi sprawia, że chce mi się śmiać ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
http://niedostepni-dla-siebie.blogspot.com/
To jest przecież świetne!
OdpowiedzUsuńKocham cię dziewczyno. ;)
A więc Michał, to wujek Laury.
OdpowiedzUsuńMłoda Winiarska z lekkością podchodzi do śmierci matki, ale w sumie to nie ma się czego dziwić.
Lubię Laurę: za ten jej niewyparzony język, sukowatość, ale z drugiej strony jest miła, przyjazna (przykład? Oliwier)
Mogą pojawić się problemy z Dagą... No cóż, czekam na rozwinięcie akcji :)
Laura to siostrzenica Winiara? Nieźle!
OdpowiedzUsuńNieźle pojechała po Dagmarze, porażka! Widzę, że będzie między nimi konflikt i zadyma :D
Widać, ze ma podejście do dzieci i dobrze :)
W wolnej chwili zapraszam na nowego bloga http://the--past--in--the--future.blogspot.com/
Liczę się z każdą opinią! :)
Pozdrawiam ;>
W życiu państwa Winiarskich, w ich spokojnej bełchatowskiej egzystencji pojawiła się nieoczekiwana postać. To, że się nie spodziewali tego, że w pewnym momencie jakaś istota z taką informacją zapuka do ich drzwi to jasne bo i kto by się spodziewał. Nie bójmy się tego słowa, dziewczyna miała przejebane życie i teraz po swojemu wychodzi na prostą. Nie jest mi żal jej matki, raczej powiem, że się ciesze, że nie żyje, niż miałaby zatruwać córce całe życie. Szkoda tylko, że Laura nie wiedziała, że nie jest na tym świecie sama. Ma wujka, który mam wrażenie polubił ją i myślę, że wyciągnie do niej pomocną dłoń. On ją polubił, ale żona chyba czuje się zagrożona. W końcu to rodzina, a nie jakaś konkurentka do bycia u boku Michała. Laurę uwielbiam! Nie pieprzy się dziewczyna i mówi to, co jej ślina na język przyniesie i to się chwali. Równo pojechała swojej cioteczce, aż poczułam mały kompleks jak spojrzałam na leżący obok pyszny, słodziutki kawałeczek sernika. Aha! Jest jeszcze młody! On od razu skrada serce! ;) Buziaki, Embouteillages ;*
OdpowiedzUsuńGruba Daga <3 Hahhahaha.
OdpowiedzUsuńLaura jest wspaniała. Ciekawi mnie jak potoczy się jej historia, bo za dużo nie wyjaśniłaś :D Czekam z niecierpliwością i pozdrawiam :)
Kocham, kocham, koooooocham. ♥
OdpowiedzUsuńCóż, przynajmniej już po części wiadomo, po kim Laura odziedziczyła charakterek. Cięty ma ten języczek, oj cięty. Czy tylko mi się tak wydaje, czy śmierć matki naprawdę jej ulżyła, zamiast załamać? W zasadzie to ja chyba nie powinnam się w takiej sytuacji dziwić. Życie z mamą, która traktuje cię jak przedmiot, jak śmiecia z pewnością nie jest przyjemnością. Już sama opowieść o laleczce uświadomiła mnie w okrutności tej podłej kobiety.
Oj, coś czuję, że te obelgi w stosunku do Dagi nie wyjdą jej na dobre. W końcu brunetka sobie na takie coś we własnym domu nie pozwoli. A Michał? Michał chyba ją polubi, w końcu ktoś z rodziny, nawet, że wredny jak cholera.
Pozdrawiam, Caroline : **
Czyżbyś mnie znowu kupiła, i to całą, już pierwszym rozdziałem? Odpowiedź brzmi - TAK.
OdpowiedzUsuńDziękuję za komentarz u mnie, pozdrawiam, dobranoc, weny życzę <3 Bo ja potrzebuję wiedzieć, co będzie dalej.
dyyed.blogspot.com
Coraz bardziej mi się podoba! A więc nasza Laura namiesza troszkę w spokojnym życiu rodziny Winiarskich? Coś mi się wydaje, że z Dagmarą to ona się zbyt szybko nie dogada, ale trudno - może być wesoło z tego powodu. Uwielbiam ją za to, że jest cholernie bezpośrednia i mówi co myśli wprost. Oliwier zapewne także ją polubi :) Nie pozostaje mi nic innego jak tylko czekać na kolejną część. Pozdrawiam i zapraszam http://szczescierodzinamiloscwygrana.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńStrasznie podoba mi się charakter Laury. Wredna, stanowcza, bezpośrednia. Świetna.
OdpowiedzUsuńNa pewno namiesza mniej lub bardziej w ułożonym życiu państwa Winiarskich. Spaślona Dagmara? Masz dziewczyno wyobraźnię! :D
Tak jak prosiłaś informuję Cię o nowym rozdziale na i-still-believee.blogspot.com
Liczę na odpowiedź na moje pytania i mimo wszystko pomoc :)
No to ciekawie się tutaj robi. Laura ewidentnie odziedziczyła charakterek po mamusi. Jest wredna i mówi to co myśli. No cóż życie ją nauczyło. Jednak Laura ma w sobie więcej ludzkich uczuć. Gdzieś tam są schowane głęboko w sercu. Wierze, że są tylko zostały zduszone do minimum. Nieźle był zaskoczony Michał na widok swojej siostrzenicy. Nie ma to jak się dowiedzieć że się ją ma.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Już wiemy po kim ten charakterek. Laura.. bardzo ładne imię, aż samej by się chciało takie mieć. Rozczulił mnie początek, co za podła krowa z tej matki ! Jak ona może tak traktować swoje dziecko ?! Cóż, matka bohaterki odeszła.. za pewne Laura nie zamierza uronić łzy, a przeciwnie. Nie dziwię się, sama miałabym podobne zachowanie, w takim przypadku..
OdpowiedzUsuńGruba i brzydka Daga ? haha :D Tego to jeszcze nie było. Ostra z niej istota :)
Jak na razie połapuję się z tą mieszanką, myślę że dalej również nie będzie z tym problemu :)
Pozdrawiam :*
Zapraszam na Jedynkę na www.wybuchowa-para.blogspot.com i na 18 na www.jestesmy-sobie-przeznaczeni.blogspot.com , oczywiście jeżeli masz czas i ochotę :)
Hej;) tan blog jest genialny!! bardzo prrzypadł mi do gustu;d haha gruba Daga;D no nieźle;) fajnie że tworzysz coś zupełnie innego;d i to mi sie chyba podoba:) bede tu zaglądac(tylko mmnie informuj;d) buziaki:)
OdpowiedzUsuńW końcu trafiłam na jakieś nietypowe, inne opowiadanie. Utarte historie o romansach są super, ale fajnie poczytać od czasu do czasu coś nowego ;) Spodobał mi się ten blog i z chęcią będę tu zaglądała ;)
OdpowiedzUsuńLaura jest dość specyficzna, pewnie dlatego już ją lubię. Fajnie, że jest taka bezpośrednia. Ciekawa jestem jak się potoczą dalsze losy Winiarskiej ;)
Buźki ;*
Zakręcona ;)
http://ona-on-siatkowka.blogspot.com/
Jeszcze mam jedną prośbę, mogłabyś pomóc mi jakoś rozpowszechnić stronkę? Stworzona niedawno dla ogółu społeczności blogowej xd z góry dziękuję za lajki ;) Jak będę się mogła jakoś odwdzięczyć to pisz śmiało ;)
Usuńhttps://www.facebook.com/OpowiadaniaIBlogiOSportowcach?ref=ts&fref=ts
No hej hej hej hej hej! Wlasnie dodalam nowy nowiutki nowiusienki ozdzial wiec...informuje cie o tym! :D
OdpowiedzUsuńhttp://mikasa-i-gra.blogspot.it/2013/04/rozdzial-8.html
Papaszki i buziaczki!
kurczę, ja nie wiem , jak można być tak nieczułym. Ta jej matka to nie wiem, co miała pod czaszką, że w taki sposób traktowała Laurę. A ona biedna nie miała do kogo ust otworzyć. Tak jak inne czytelniczki rozczuliła mnie ta rozmowa dziewczynki z lalką. :)
OdpowiedzUsuńWidać, że dziewczyna nienawidziła swojej matki. Z jaką łatwością mówiła o jej śmierci.
Zazdroszczę jej trochę tego podejścia do dzieci (chociaż jest to postać fikcyjna).
Piszesz świetnie i czekam na kolejne,
Pozdrawiam :*
Jak można tak nienawidzić własnego dziecka. Ostra dziewczyna z tej Laury. Dagmara kipi ze złości nono
OdpowiedzUsuńPOZDRAWIAM
WINIAROWA
PS. SORY ŻE TAK KRÓTKO ALE PĘDZE DALEJ, NADRABIAM
Ojj chyba się zadzieje w bełchatowskiej okolicy... Kurcze, nie wiem co napisać w sumie... Ta historia jest taka hmmm... Aż mi słów brakuje! Genialna to chyba najodpowiedniejsze określenie. Bardzo, ale to bardzo bardzo mi odpowiada!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam,
http://the-best-is-yet-to-come-xx.blogspot.com
Żałuję, że trafiam tutaj tak późno, ważne jednak, że trafiam w ogóle. O ile jakoś fabuła póki co nie jest wyszukana, a zaginionych krewniaków już było na pęczki w historiach siatkarskich (z resztą innowacyjności już nie będzie, bo chyba wykorzystany został każdy zamysł), to przekonujesz do tej historii swoim stylem. Nie ważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy. A jeżeli reszta rozdziałów będzie na takim poziomie, jak i ten, to nie zapeszając skłaniam się ku świetnej historii z jeszcze lepszym końcem. Masz talent do kreowania bohaterów, nie że są sukowate i cyniczne w zakładce bohaterowie, a pazura nie pokazują już w rozdziałach. Laura go ma, a gruba Daga chyba przekona się o tym najbardziej. :)
OdpowiedzUsuńWszystko jest takie mega prawdziwe, realistyczne. Laura ma podobny charakter do mojej przyjaciółki i zgadzam się ze stwierdzeniem, że takich ludzi, albo bezgranicznie kocha się za ich szczerość lub nienawidzi za wulgaryzm i chamstwo.
OdpowiedzUsuńMożna odczuć, że bohaterka bardzo cierpiała. Podziwiam ją za to, że umie odwrócić wszystko w żart. Choć może to taka maska? Nie wiem.
Podoba mi się i pragnę jeszcze więcej.
Oli w każdym opowiadaniu odgrywa rolę takiego pozytywnego, słodkiego chłopczyka :)
Pozdrawiam i jeśli masz czas to zapraszam na prolog na nowym blogu http://istotnie-istotna-istota.blogspot.com/2013/04/prolog.html.
Gruba Dagmara!!!! Oł je! Nawet nie wiesz jaki uśmiech na twarzy wywołałaś tym zajebistym opisem Winiarskiej.
OdpowiedzUsuńSądzę że Laura znajdzie wspólny język z męską częścią rodziny Winiarskich, bo pewnie na miłe słowo od Dagi nie będzie miała co liczyć.
Ale nie zazdroszczę naszej bohaterce dzieciństwa.... Mieć taką matkę to..... to chyba lepiej nie mieć wcale. Nie wiem czy dobrze robię że to mówię, ale po prostu nie mogę pogodzić się z tym że kobiety tak 'wychowują' swoje dzieci. Mało jest rodzin, które okazałyby takim małym istotkom miłość i uczucia? Jest wiele rozwiązań, a wychowywanie dziecka z przymusu to katorga dla rodzica jak i przede wszystkim dla pociechy...
Czekam na następny i oczywiście wpisuję się do 'INFORMOWANYCH'! Nie mogę nie dotrwać z Tobą do końca opowiadania xD
Pozdrawiam :*
aha.... w zasadzie to już się tam wpisałam xD ale powiadomienia nie było! :D
Usuńgłówna bohaterka mnie powala .
OdpowiedzUsuńtylko dlaczego aż tak nie lubi Dagmary ? ; <
pozdrawiam,
{http://naturalnaniedotykalnanieprzewidywalna.blogspot.com/}
Zajebista główna bohaterka.
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie:
http://serigala-and-kelawar-lovestory.blogspot.com/p/szepty-opowiesc-o-eveline.html