Głośne walenie w drzwi budzi cię niespodziewanie z
głębokiego snu. Niezadowolona z faktu, że ktoś przerywa ci błogie lenistwo,
zwlekasz się z łóżka. Otwierasz.
- Bartman.
- Już myślałem że coś ci się stało- na jego twarzy maluje
się przestrach, pomieszany z wesołym uśmieszkiem- nie zaprosisz mnie?- pyta,
lustrując cię tymi swoimi zielonymi patrzałkami.
- Jakby to powiedzieć… Jestem w nie wyjściowym stroju-
uśmiechasz się krzywo, naciągając sobie na nagie uda skrawek spranego
podkoszulka. Nie przejmując się twoim nieprzygotowaniem, wchodzi do mieszkania,
po drodze zahaczając o twoje ramię.
- Pachniesz facetem- kwituje, wdychając zapach naokoło
ciebie.
- Czyżby?- uśmiechasz się niebezpiecznie, biorąc pod boki,
przez co twoja koszulka podjeżdża w górę, odsłaniając czarne figi. Zibi
wstrzymuje oddech, powstrzymując się przed rzuceniem cię na łóżko. Wiesz o tym
doskonale, czytasz mowę ciała i mimikę mężczyzn lepiej niż niejedna pani
psycholog.
- A te bokserki w kącie to na pewno twoje- szydzi z ciebie,
zaplatając ręce na piersiach. O tak, postawa zamknięta, chce w tym momencie pokonać
przemożną ochotę zdjęcia ci koszulki.
- Nie potwierdzam, nie zaprzeczam- mówisz wesoło. Oj tak,
noc należała do dość udanych. Przyjemniaczek z klubu okazał się dobrym
kochankiem, co z pewnością mogą potwierdzić sąsiedzi…
- Jest jeszcze?- pyta złowieszczo, kierując się w stronę
sypialni. Zamaszyście otwiera drzwi, spotykając się z jedną, wielką pustką.
- Pudło- chichoczesz, czym doprowadzasz Zbysia do jeszcze
większej frustracji.
- Biedak uciekł od ciebie w samych spodniach, tak mu się
spieszyło?- drwi, chcąc odzyskać utraconą formę pełną męskości i
animuszu.
- Wiesz, w nocy nie narzekał…- zamyślasz się, wspominając z
rozmarzeniem chwile upojnego seksu na kanapie w salonie- biedaczek, musiał
zapomnieć, o świcie biegł do pracy.
- Ałć- krzywi się, na samą myśl o spędzeniu dnia bez
ochronnej warstwy materiału.
- Nie przesadzaj- kwitujesz lekceważąco- trzeba być twardym,
nie miętkim- poklepujesz go po ramieniu, czując jak jego mięśnie sztywnieją pod
twoim dotykiem. Oj Zibi, można z ciebie czytać jak z książki…- Kawy?- pytasz,
kierując się do kuchni.
- Dziękuję, już piłem- przełyka ślinę, próbując nie patrzeć
na twoje pośladki. Skąd to wiesz? Przecież to oczywiste.
- Nie krępuj się- machasz ręką, widząc kątem oka jego walkę,
przez co natychmiast się czerwieni.
- Ja nie…- zaprzecza głośno, idąc za tobą.
- Spokojnie, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal- odwracasz
się i mrugasz do niego- Wojowniczka Ksenia z pewnością nie miałaby nic przeciwko-
gestem zapraszasz go do stołu.
- Oj miałaby- wychodzi z jego ust wcześniej, niż zdołał
pomyśleć. Zmieszany siada przy blacie kuchennym, patrząc w okno, byle nie na
ciebie.
- Dobra, zostawmy ten śliski temat- krzywisz się, wyjmując z
lodówki mleko i ser- śniadanie chyba możesz zjeść, co?- kpisz.
- A wiesz że chętnie?- Dawaj nóż, zaraz zrobię pyszne
kanapeczki- porusza porozumiewawczo brwiami, na co głośno się śmiejesz. I to
bez żadnego podtekstu. Zwyczajnie, ten rosły, seksowny facet rozbawił cię swoimi
słowami i mimiką. Kipiący ekspres wyrywa cię z niepohamowanej radości i już po chwili, ukontentowana popijasz czarny, parujący płyn, w którym mleko tworzy świetliste
refleksy.
***
Kolejny dzień spieszysz się do szkoły, kolejny raz pijana
matka cię nie obudziła po nocnej libacji. Kolejny raz w biegu zagryzasz suchą
bułkę, popijając ją zimnym mlekiem z lodówki. Kolejny raz czujesz, jak w twoim
gardle tworzy się wielka gula, zwiastująca kolejną chorobę. Kolejny raz
będziesz chodzić z gorączką i pocić się w klasie. Kolejny raz, bo matka nie
napisze ci do zwolnienia, a do lekarza nie zamierzasz się prosić. Leżeć w łóżku
i znosić jej chore gadanie, pełne nienawiści spojrzenia i chwiejny, pijany
krok? Nie, dziękujesz bardzo za taki wypoczynek. Już wolisz zdrzemnąć się w
bibliotece, wypiwszy wcześniej aspirynę u zaprzyjaźnionej pani sprzątającej.
Kolejny raz wybiegasz z domu bez szalika, bo zwinął go ostatni lowelas twojej
matki. Kolejny raz biegniesz do szkoły, bo zwiał ci autobus. Kolejny raz
wpadasz spóźniona do klasy 5 A, a nauczycielka rzuca ci wkurzone spojrzenie.
Nie pamiętasz ile już razy próbowała od ciebie wyciągnąć, co dzieje się w domu.
Tak, jaśnie pani pedagog spojrzała ze swoich wyżyn magisterskich i próbowała
wmawiać, że pochodzisz z patologicznej rodziny. Za każdym razem udajesz że nie
wiesz o co jej chodzi. Chwalisz swój dobry kontakt z matką, nie chcąc, by
wparowała wam do domu opieką społeczna. O nie, dość się nasłuchałaś od kolegów spod
bloku. Zdecydowanie wolisz znosić jej pijaństwo, nienawiść i dziwkarstwo.
Dopóki masz święty spokój i możesz robić na co masz ochotę. Kolejny raz
nauczycielka wyrywa cię do odpowiedzi, licząc, że nie masz zadania i będzie
mieć pretekst wysłać cię do dyrektora podstawówki. Starego pedofila, który
ślini się na widok małych dziewczynek. Kolejny raz musi obejść się smakiem, bo
obszerne wypracowanie pyszni się na kartach twojego zeszytu.
- Tematem dzisiejszego wypracowania jest moja rodzina. Nie
mam rodziny. Żyję tylko z mamą, która dobrze się mną opiekuje- czytasz głośno,
w myślach plując sobie w brodę za te parszywe kłamstwa- jest nam dobrze we
dwie, nie potrzebujemy nikogo więcej. Mama jest sierotą, wychowywała się w domu
dziecka, dlatego teraz chce mi zapewnić jak najlepsze warunki. Tak, nie wstydzę
się tego, że ma taką przeszłość. Taty nie znam, odszedł, zanim się urodziłam.
Dla mamy musi być to przykry temat, bo nie chce o nim mówić…
Nie chce mówić?
- Twój ojciec to skurwiel, który jak się dowiedział o cięży,
spierdolił gdzie pieprz rośnie- syczy twoja matka, trzymając w drżącej ręce
kubek z kawą. Tego dnia była w pracy, więc nie miała kiedy sobie golnąć.
- A coś więcej?- przełykasz kęsy obiadu, to jest
rozgotowanej brei, którą jakimś cudem udało ci się przyrządzić po przyjściu ze
szkoły- mam napisać wypracowanie o rodzinie, więc chciałabym znać jakieś
szczegóły.
- Nie ma. Umarł kilka lat po twoich urodzinach.
- Nie wierzę ci- syczysz, wbijając w nią oskarżycielsko
widelec- tylko tak mówisz, żebym nie próbowała go szukać- prowokujesz ją.
- Nie chcesz to nie wierz. Miał wypadek samochodowy gdy się
przeprowadzał, mówiła mi nasza wspólna koleżanka- wzrusza ramionami.
- Jaka koleżanka?
- Józefina, taka jedna. Brodzińska. Sama nas poznała- macha
ręką, uważając temat za zamknięty. Dla ciebie nie jest. Chociaż mówiąc o jego
rzekomej śmierci, zacisnęła usta w wąską kreskę. Zawsze tak robi, gdy coś
sprawia jej przykrość. Pff, dobre, przykrość. Ona nie ma serca... A więc zawsze tak robi, kiedy coś idzie
nie po jej myśli. Dlatego wierzysz jej, co zdarza się bardzo rzadko. Ale na
kilometr umiesz wyczuć kiedy kłamie, tym razem powiedziała prawdę.
Pisząc wypracowanie, zamyślasz się. A co, gdybyś miała ojca? Gdyby nie uciekł z podkulonym ogonem na wieść o twoim poczęciu? Może matka byłaby inna? Miałby cię kto bronić, przychodzić na występy kółka teatralnego, kupować prezenty na pierwszą komunię, sprawdzać zeszyty, pomóc wbić do głowy tabliczkę mnożenia, uczyć się do testów które masz już za niecały rok…
Pisząc wypracowanie, zamyślasz się. A co, gdybyś miała ojca? Gdyby nie uciekł z podkulonym ogonem na wieść o twoim poczęciu? Może matka byłaby inna? Miałby cię kto bronić, przychodzić na występy kółka teatralnego, kupować prezenty na pierwszą komunię, sprawdzać zeszyty, pomóc wbić do głowy tabliczkę mnożenia, uczyć się do testów które masz już za niecały rok…
Szkoda. Może wtedy nie byłabyś taka sceptyczna i nad wiek
rozwinięta. Inne dzieci bawiłyby się z tobą jak z pozostałymi a nie wytykały
palcami. Ta, co ma matkę sierotę. Ta, co gada dziwne rzeczy. Ta, co we wszystkim
jest najlepsza. Ta, której wzrok umie zabić…
- Zibi, miałeś mi pomóc z pracą, pamiętasz?- wyrywasz się z
zamyślenia, kierując wzrok na przystojniaka. Wbija w ciebie intensywne
spojrzenie, masz wrażenie że dokładnie wie o czym w tej chwili myślałaś.
- Nie, dziś zabieram cię na halę. Zobaczymy jak siostrzenica
Winiara gra w siatkówkę- uśmiecha się cwaniacko, zacierając z radości ręce
olbrzyma.
~*~
Wiecie że jestem zła? Bardzo, bardzo. Dlatego dodaję, nacieszmy się Zbyszkiem zanim odejdzie (?) w pierony.
Patex, to dla Ciebie Słońce ;*
A, pierścionka z Werony nie komentuję.
Pojawiły się na mnie pierwsze hejty, nie powiem, spodziewałam się, ale wiecie co? Tylko czekam na więcej ha, ha, ha. Tak, wiem, jestem straszna.
Całuję Was serdecznie w ten majowy wieczór, grillujcie i pijcie jak ja! :D
Buziaczki, S. ;*
P.S na dzikiej nowy szablon, prosto spod rączek Martusi, jeszcze raz dziękuję :)
Pierwsza ^^
OdpowiedzUsuńJako, że bardzo mi się chce spać, to ja poproszę kawkę! ;D Tą co ostatnio! Będzie pysznie. :D
UsuńPowiem tak. W oczach stały mi łzy i zarazem byłam wściekła na tą, tą ... No kuźwa, jej matką nie ma co nazywać! Dziwię się, że jej w ogóle sama do tego domu dziecka nie posłała, bo o to bym bardziej ją posądzała. Może miała w tym jakiś cel? Bo w jakąś więź z jej strony nie liczę. No w sumie to dobrze, że nie musiała się tułać po domu dziecka. Tak się tylko mówi, że jest tam dobrze, a rzeczywistość, jak to rzeczywistość, zawsze swoje pokazuje. :D
Bartman w każdym, nawet najmniejszym calu. Zaczynając od zacnej reklamy, omijając te oświadczyny i dochodząc tutaj ;p Myślał, że się pokaże z dobrej strony przy Laurze, trochę porzucając słabymi tekścikami, ale nie z Nią te numery, Kotku! Sprytniejsza jest bardziej, niż lis! :D
Co do tych hejtów, jeżeli mówimy o tym samym, to się nieźle naśmiałam. Chyba obie się naśmiałyśmy :D Spokojnie, masz większą moc! :D No to kochana, nic Ci tu konstruktywnego nie wyprodukowałam. Owszem wstydzę się tego, ale cóż mogę? Jedynie poprawić się w późniejszych. ;)
Szablonix od mojej Martusi, jak zawsze świetny! :D Zazdroszczę Ci go i chyba będę maltretować ją o nowy, zgodnie z naszą umową :D
Buziaczki na majóweczkę! Do zobaczonka na gg!
Happiness ;*
Second. :P
OdpowiedzUsuńPo pierwsze - dziękuję! :* A za co, to wiesz. :) Jeden link, kilka niegrzecznych rymów i masz mnie w garści! :)
UsuńPoza tym, może nie będę kolejny raz pisać moich bezsensownych wywodów na temat wszelkich poczynań Pana Bartmana, bo w tym temacie już wszystko wiesz. ;)
Aż mi się normalnie humor poprawił, jak tu sobie poczytałam o takim zmieszanym i zawstydzonym (?) Zbyszku! :) Laura przejrzała go na oczy i doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że Bartman zawiesza na niej swoje oko! Prędzej czy później i tak ją przeleci, nie ma to tamto, nie wierzę, że nie. :D (a na myśl przychodzą mi właśnie wszystkie wczorajsze sprośne rymowanki, ale może nie będę ich cytować :D ). Zbysław nie byłby sobą, gdyby nie dopuścił się tego czynu, tylko co na to Wojownicza Ksenia? :P Choć uważam, że raczej nie powinien tak pchać się Laurze do mieszkania i wypytywać o szczegóły ostatniej nocy, no bo co mu do tego? Ale to jest proszę Państwa Zibi, on wszędzie czuje się jak u siebie w domu i nic co ludzkie nie jest mu obce! (ale pojechałam tekstem :P).
Cholera, jak ja się cieszę, że Lauritta wyrwała się z tego piekła! Naprawdę!
No to teraz tylko czekam na to, aż Zibi sprawdzi jak jego podopieczna daje sobie radę na boisku! :)
pozdrawiam i całuję,
Zegarynka Patex! :*
Ja zaręczyn też wolę nie komentować. Szkoda, że odchodzi z Resovii, będzie mi go brakować wśród pasiaków.
OdpowiedzUsuńNie ma się co przejmować jakimiś hejtami. Opowiadanie jest świetne czekam na dalszy rozwój wydarzeń.
Pozdrawiam Klaudia ;)
Ojj, coś czuję, że uda się jej owinąć Zbycha wokół palca szybciej niż myślałam :3 No, ale rozumiem - urok osobisty robi swoje!
OdpowiedzUsuńA za Laurą trudna przeszłość. Ba, cholernie trudna! Ale ważne, że uciekła od tego całego syfu, który ją kiedyś ogarniał i wszystko idzie ku lepszemu. I dzięki temu na pewno jest silna. Dużo silniejsza niż większość społeczeństwa, zahartowana, a takich ludzi lubię! Dodatkowo uwielbiam sposób, w jaki opisujesz te wszystkie wspomnienia, genialnie *,*
Też się wkurzyłam! Ale niech idzie, jeżeli chce, byle nie do ruskich! :3
Grill? Jaki grill! Finał Pucharu Polski jest! :D
Pozdrawiam c:
volleyball-journalist.blogspot.com
PS: HEJT HEJT HEJT ŻAŁOSNY BLOG!
A ja chętnie skomentuję zaręczyny! A cieszę się, że Zbysław chce się ustatkować, bo może skończy w końcu ze swym pozerstwem, lansiarstwem. I nie żałuję też, że odchodzi z Resovii. I kolejny raz powiem, to nie jest tak, że ja go nie lubię, już nie lubię, jest go za dużo i chętnie odpocznę od jego twarzy, która teraz atakuje mnie nawet z TV. Na szczęście niedługo wracam na stancję, a tam nie mam takich luksusów. Życzę im szczęścia, jak najdłużej to potrwa ;) Bo jak już Ci pisałam, nie ma takiej ściany, której nie da się przestawić i jeszcze przyjdzie Twoja kolej! :)
OdpowiedzUsuńBartman, Bartman, mógłbyś się ślinić trochę dyskretniej! W ogóle co to miało być to "pachniesz facetem"? Co go to obchodzi, niech się swą księżniczką zajmie, bo jeszcze znajdzie nowego rycerza z lepszym koniem (to chyba nie brzmi najlepiej;)). Ja to wiem, Ty to wiesz, wszyscy to wiemy, że Zbysław chyba nie da rady długo hamować swoich popędów i prędzej czy później rzuci Laurę na łóżko, blat, pralkę niepotrzebne skreślić. Poza tym przecież on miał być romantyczny! ;) Hah! szykuje się dzień pełen wrażeń! Ciekawe jak młoda poradzi sobie z piłką i grupą facetów kipiących testosteronem!
Hejty? Na Ciebie? Jakie hejty, błagam! :) Toszto majstersztyki są!
Ach, zazdroszczę Ci majóweczki. U mnie nie dość, że pogoda jesienna to w dodatku mnie choroba dopadła! Więc pozdrawiam popijając syrop na kaszel (jakby nie było na bazie alkoholu!;])
Buziaki, Embouteillages! :)
Ja uważam podobnie, jak @Madame Embouteillages, dobrze, że Zbyszek się oświadczył, próbuje się ustatkować.
OdpowiedzUsuńAle żałuję, że odchodzi z Resovii. Bardzo pomagał drużynie, jest świetnym graczem, jego silny charakter też robił swoje. Ale mam nadzieję, że Konar godnie go zastąpi, bo sądząc po jego grze w Delekcie i ostatnim wywiadzie z nim, wnioskuję, że jest mega ambitnym człowiekiem i ma przed sobą jeszcze dużo możliwości.
Myślę, że Zbyszek długo nie będzie umiał trzymać łap olbrzyma przy sobie i prędzej czy później weźmie się za Laurę. I powinien trochę się hamować z tą swoją ciekawością! Nieładnie tak! Jestem ciekawa co wyniknie z tej gry w siatkówkę z kilkunastoma wielkoludami :D
Oh, jak ja uwielbiam te wszystkie hejty w internecie. Żeby jeszcze uzasadnione były! Hejtami się nie przejmuj, bo piszesz wspaniale i masz ciekawe, kreatywne pomysły. Hatters gonna hate!
Zapraszam do mnie na dwudziesty rozdział : http://as-prosto-w-serce.blogspot.com/ :)
Hejty? Jakie hejty i gdzie? Konstruktywna krytyka zawsze w cenie, ale nie bezsensowne puste: nie lubię, bo nie. O tak, to szalenie dojrzałe, sama coś na ten temat wiem.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o zaręczyny Bartmana, to ja jestem jak najbardziej na tak. Byle był szczęśliwy nasz atakujący i tyle:)
Rozdział - jak zwykle majstersztyk. To, w jaki sposób budujesz napięcie, jest niesamowite. Laura owinie sobie Zbyszka nie wokół palca, ale wokół calutkiej dłoni. Jest przebiegła. Ale myślę, że w głębi duszy jest cholernie samotną, wrażliwą dziewczyną, którą życie fatalnie doświadczyło.
Siatkarz już jest pod jej urokiem i ciekawa jestem, czy od razu wskoczą sobie do łóżek, czy tak się będą wodzić za nosy. Kochanie, moje chapeau bas za ten rozdział. Jesteś niesamowita.
Czekam na kolejny, na mecz Laury z siatkarzami i odliczam dni do spotkania w Łodzi! :*
Ściskam mocno
In my head :*
Oj jaki ten Zbysiu troskliwy :D A tak całkiem poważnie to zachowanie typowego faceta: tylko seks mu w głowie. Rozdział jest genialny tak jak wszystkie poprzednie więc nie wiem skąd te hejty...
OdpowiedzUsuńNasza główna bohaterka wiele przeszła w życiu i mam nadzieję, że teraz to już będzie tylko lepiej. No i ciekawi mnie bardzo sprawdzenie jej umiejętności siatkarskich :D Pozdrawiam ciepło mimo deszczowej pogody za oknem i czekam na następny! ;*
Ja bym nie nazwała tego hejtami co się działo we wtorek :P A słowna przepychanka z małolatami (?) i co najważniejsze trzymanie własnego stanowiska! :D
OdpowiedzUsuńCo do zaręczyn - jedynie mogę mu pogratulować i życzyć szczęścia, ale nie wiem gdzie bo nie sądzę, aby wszedł tutaj na bloga?;> Chociaż? Kto powiedział, że nie? Może w ramach relaksu wchodzi na neta> blogi> szuka o sobie i czyta! :D hahaha
A co do rozdziału to Laura jest świadoma tego co robi, a wie co w głowie atakującego się dzieje. W życiu erotycznym to ona nie próżnuje, ale myślę, że wewnątrz jest wrażliwa na miłość.
Z domu nie wyniosła ani grama poczucia jak to jest być kochaną? Z pewnością nie.
To, że Zbyszek jej ulegnie jest pewne, tylko nie wiemy za ile to nastąpi. Czy od razu przejdą do rzeczy czy będzie się z nim bawić w kotka i myszkę? I nurtuje mnie jedno: czy z Bartmanem będzie jej chodziło jedynie o satysfakcję seksualną czy coś zadurzy się w nim?
Aż miło się czyta, że Zbyś został zawstydzony :D zawsze to on gra chojraka, a tutaj delikatna dziewczyna przyprawia go o rumieńce :)
Ściskam ;*
Hejty? Serio? A z jakiej racji? Świetnie piszesz, tak trzymać ;) Wiele by chciało pisać jak TY :)
OdpowiedzUsuńZaręczyn Zbysia? pozostawiam bez komentarza ;p
Jaki zawstydzony Zibi, słodko ojojoj. To tylko chwila jak między nimi do czegoś dojdzie prawda? :)
buźki ;*
Zakręcona :)
http://mydlo--powidlo.blogspot.com/
No więc może jednak zacznę od końca ;)
OdpowiedzUsuńZbyszek odchodzi z Resovii przez co wcale nie jestem uradowana. Jak padło od Zbycha zaraz po meczu finałowym, że odchodzi bo nie było rozmów ze strony klubu to się nie ucieszyłam. Później zaczęli rozmawiać, ale moja intuicja podpowiadała mi, że się rozminą o kasę i tak było. Teraz moja intuicja mówi, że Zbyszek w przyszłym sezonie będzie grał w włoskiej Serie A :P Zaręczyn nie będę komentować bo musiała bym użyć paru słów, których na co dzień raczej nie używam :D A tak poza tym to niech sobie będą szczęśliwi o ile to w ogóle możliwe :)
Taki zmieszany i walczący ze samym sobą Zbychu to jak dla mnie nowość :D Laura przejrzała go przejrzała, ale co się odwlecze to nie uciecze :D Poz tym chyba nie powinien się interesować z kim i jak spędziła noc Laura. No chyba, że zazdrości temu gościowi co zostawił bokserki ;) Panna Winiarska nie miała łatwego życia i wcale się jej nie dziwie, że chroniła matkę. Lepsze takie życie niż w domu dziecka czy placówce opiekuńczej.
Pozdrawiam ;)
Zdziwiły mnie te hejty... przecież piszesz w naprawdę niezwykły sposób. Może po prostu Ci zazdroszczą, bo nie potrafią przekazać tej magii, którą Ty przekazujesz.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o realne życie Bartmana, to się nie wypowiadam. Niech robi co chce...
Jeśli chodzi o Twojego Bartmana, to na prawdę świetnie wykreowałaś postać.
A życie młodej Winiarskiej... na pewno nie było proste.
Pozdrawiam :)
Niech mnie Bartman nawet nie wkurwia swoją ucieczką z Reso. On chyba naprawdę na ślub na tysiąc osób zbiera, skoro tylko forsa się dla niego liczy. Gnojek jeden. Ale i tak go lubię. :D
OdpowiedzUsuńCo ten Zbysiu tak wypytuje o tego faceta? Czyżby zazdrość przez niego przemówiła? Nie, nie, nie, to przecież niemożliwe, ma swoją Ksenię. W takim razie dlaczego patrzy i zachowuje się przy naszej Balladynie tak, jakby miał ją, za przeproszeniem, zerżnąć samym wzrokiem? Odbieram to jako zachwyt nad kobiecym seksapilem, o. :) Bo Bartmana zdradzającego nie zdzierżę. Niech tę swoją blondzię rzuci w cholerę, taki obrót spraw mogę zaakceptować. :)
Biedulka, co ona przeżywała za katorgi z tą matką. Szczerze? Na jej miejscu wolałabym pójść w pierony niż wegetować przy, sorry, dziwce. Przepraszam, ale dla mnie takie życie to syf, a nie normalny żywot.
Całuję, Caro. :**
Twój Zibi jest kochany, i ten... kocham go. Jakby go Winiarska nie chciała, to ja z chęcią. :>
OdpowiedzUsuńhymmm.... cos mi dwa rozdziały umknęły... przepraszam Cie bardzo za to moje gapiostwo;) juz naszczęscie wszystko nadrobiłam ;) rozdziały są świetne;) bardzo fajne opowiadanie czyta sie jednym tchem i takie lubiee;) Winiarowa jest swietna;) mam cichą nadzieję ze bedzie z P.Bartmanem;p bo bedzie prawda? buziaki i pozdrawiam ;***
OdpowiedzUsuńCały czas zastanawia mnie zachowanie Zbyszka. Ewidentnie na nią leci, o czym ona doskonale wie i wykorzystuje to. Ciekawa jestem jaki będzie finał tej znajomości. Podejrzewam, że będzie owocny, ale pożyjemy- zobaczymy!
OdpowiedzUsuńWreszcie się ustatkuje :D
Ciekawa jestem gdzie zawita na następny sezon...
Zapraszam na nowy rozdział do mnie :*
http://zapomniecocalymswiecie.blogspot.com/
Hmm... W sumie? Też uważam, że może te zaręczyny jakoś pomogą Zbigniewowi przestawić priorytety. A zresztą... Jak by nie było i co by nie było, szczęścia Im życzę :)
OdpowiedzUsuńTeraz wracając do rozdziału. Spodziewałam się, że Zbyszek długo nie wytrzyma i od samego początku zacznie Ją pożerać wzrokiem. Taki typ, co poradzisz. A teraz nie wiem czy się martwić, czy nie. Tylu facetów i Ona jedna? Takie spotkanie może się różnie skończyć :) Bynajmniej nie wróżę Im zbyt długiego meczu :p
Pozdrawiam ;*
K.
Uwielbiam to! :) Laurę i jej podejście, i to, co robi ze Zbyszkiem :D:D:D Ksenia niedługo nie będzie miała już nic do gadania :P Natomiast, co do przeszłości... Od początku wiedziałyśmy, że nie miała jej ciekawej, najważniejsze, żeby teraz żyła 'normalnie'.
OdpowiedzUsuńFajne to;) Zapraszam do mnie zsiatkowkacalezycie.blogspot.com dopiero zaczynam właśnie pojawił się prolog
OdpowiedzUsuńZibi nie potrafi ukrywać swoich emocji. I dobrze bo Laura to na pewno szybko i sprawnie wykorzysta:)
OdpowiedzUsuńKurczę trochę się zasmuciłam czytając o jej przeszłości.
Mam nadzieję że ma w sobie krew zajebistego wujcia i pokarze im wszystkim jak się naprawdę gra w siatkę:)
POZDRAWIAM
WINIAROWA:)
Szkoda, że Zibi reaguje na zaczepki Laury. Jej chyba jest potrzebny ktoś, kto sprowadzi ją do ziemi i pokaże, że nie wszystko opiera się na seksualności :D Nie stwierdzę niczego nowego, jeśli napiszę, że Laura miała straszne dzieciństwo. Strasznie jej współczuję, ale z drugiej strony zastanawiam się kiedy ona zauważy, że powoli wkracza na drogę, którą kroczyła jej matka. A jestem pewna, że dziewczyna nie chce być taka jak ona. Winiar, Zibi: wiecie co robić!
OdpowiedzUsuńZa co te hejty? Świetnie piszesz, fajnie się czyta, więc nie rozumiem.
OdpowiedzUsuńPiszę szybko i krótko, bo pies wzywa na spacer. ;) Mam nadzieję, że Zbysiu jeszcze trochę zagości w życiu naszej drogiej Laury i trochę zmieni jej podejście do życia. Dziewczyna ma uzasadnioną niechęć do matki, a nawet nienawiść, ale jej życie nie będzie wcale wyglądać inaczej, jeśli nadal będzie robić tak, jak robi.
Zbysiu ma chrapkę na Laurę:) a ta bez przeszkód Go kokietuje;p coś czuję, że będą przeboje ;) jejku jak wracasz do Jej dzieciństwa to aż nóż się w kieszeni otwiera czytając jakie miała spaprane życie:/ trzymam kciuki żeby nie poszła w ślady matki, bo co wieczór inny facet to nie stawia Jej w zbyt kolorowym świetle...
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
http://www.niedostepni-dla-siebie.blogspot.com/
Trafiłam tu kilka minut temu i musisz wiedzieć że juz mnie masz. Spodobało mi się strasznie połączenie męskich bohaterów(chyba na nowo przekonuję się do Winiarskiego, a Zbycha w opowiadaniach zawsze lepiej mi przetrawić) Laura jest osobą która przeszła wiele, ale pokazuje też że sprawiło to że stała się silną osoba. Może i skomplikowaną, może i nie trzymają się jej żadne normy czy zasady ale tak jest nawet lepiej. Zdecydowanie bardziej lubię takie postacie i podziwiam osoby które potrafią je stworzyć. Coś mi mówi ze Zbyszek niezbyt długo dochowa wierności Kseni :P
OdpowiedzUsuńPierścionek w Weronie a dzień wcześniej oznajmienie wszystkiego w gazecie. Co za idiota :P
Zibi - moja ulubiona postać tego opowiadania :D
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie :)
http://sport-to-zdrowie-ale-nie-zawodowy.blogspot.com/
Zauroczyłaś mnie tym opowiadaniem, poważnie! Dawno nie czytałam czegoś tak dobrego, kontrowersyjnego, barwnego, innego. I chciałam cię zaprosić na mojego bloga, ale teraz to mi wszystko jedno, czy tam wejdziesz czy nie. Tylko pisz dalej, bo to opowiadanie jest serio uzależniające.
OdpowiedzUsuńna wszelki wypadek, tylko mówię, że adres to: http://un-poco-de-amor.blogspot.com
+z wielką przyjemnością dodaję Cię do ulubionych :)
I myślę, że Laura ma dobre serduszko i coś lub ktoś zmieni ją na lepsze. Chociaż, bardzo lubię jej zadziorne teksty i zachowanie :)
A ona dalej brnie utarta sciezka matki. Az przykro patrzec na to, jak seks przycmiewa jej swiat.
OdpowiedzUsuńUwielbiam Laurę ! <3 Dziewczyna ma niezły charakterek. Widać, że nie bierze życia na poważnie i jakoś nie ma zamiaru się zmieniać. Ciekawe czy zdaje sobie sprawę idzie w ślady matki. Przynajmniej ja mam takie wrażenie. Jednym słowem Zbyszek ma z nią przeje.ane.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
nierealni.blogspot.com
Ja tego nie rozumiem. Co komu się nie podoba w twoim opowiadaniu? Jest bardzo ciekawe, niezwykłe, tajemnicze... No czego chcieć więcej?
OdpowiedzUsuńA po pierwsze - i od tego powinnam była zacząć - ile można czytać o cukierkowej miłości siatkarza i zwykłej dziewczyny, która bardzo często okazuje się wcale nie taka zwykła, bo albo jest prześliczna albo bogata albo ma wręcz idealny charakter. Wkurza mnie to strasznie. Olej sobie zdanie innych. Jesteś GENIALNA dziewczyno.
Też jestem zła i straszna, i bardzo NIE idealna. Uwielbiam twoją twórczość i myślę, że mogłybyśmy się zakolegować :) Pozdrawiam :)
Mają na siebie niezłą chrapkę. Laura doskonale potrafi odczytać jak z książki jego zachowanie. Czyżby ta znajomość skończyła się czymś innym ? Czy Ksenia za niedługo została sama, jak Richard na bezludnej wyspie ? :D W sumie to zastanawia mnie gdzie ten nasz Bartman się podzieje ? :D
OdpowiedzUsuńHejty, hejty, hejty ! Jak ja je kocham, kochana nie przejmuj się na mnie już kilka wpłynęło (za co ?). Wredota = moje drugie oblicze, więc witaj ;)
Przepraszam, ale muszę... "Miej wyjebane, a będzie Ci dane", u mnie się sprawdza i działa.
Co do tego pierścionka z Werony to też raczej tego nie skomentuje + zdjęcie na jego koncie fejsbukowym.
Pozdrawiam :**
Zapraszam do mnie na 20 [jestesmy-sobie-przeznaczeni] i 2 [wybuchowa-para] ;D
piszesz naprawdę wspaniale! ♥ masz talent i nie zmarnuj tego! ;)
OdpowiedzUsuńserdecznie zapraszam do opowiadania mojego autorstwa na: http://fcb-en-mi-corazon.blogspot.com/ ;)
bardzo zależmy mi na wyrażaniu opinii w komentarzach i obserwowaniu. pozdrawiam :*
"Wojownicza Ksenia" ^^ i taki kochany pan Bartman . ; d też bym chciała żeby mnie odwiedzał co rano ; c
OdpowiedzUsuń{http://naturalnaniedotykalnanieprzewidywalna.blogspot.com/}
świetny
OdpowiedzUsuń