Siedzisz w ciemnej sali, przyglądając się uśpionemu
mężczyźnie. Jest środek nocy, wszyscy dawno posnęli. Józia i Ksenia, zmęczone
czekaniem na jakiekolwiek wieści od lekarza, mimo wcześniejszej kłótni,
pochrapywały wtulone w siebie na twardej ławie w poczekalni. Winiarski udał się
do domu, przykazując ci wcześniej solennie, że masz mu dać znać o
jakichkolwiek, zarówno dobrych i złych wieściach. Widziałaś że z ulgą przyjął
zaśnięcie cholerycznej Józi. I mimo cichej rozmowy odbytej tu, w sercu
rzeszowskiego szpitala, wciąż był sceptycznie nastawiony do twojej osoby.
Przestałaś go winić za ten dystans, miał już dość swoich problemów. Nie widząc
zagrożenia w postaci kłótni, bójki albo innej odmiany darcia kotów z żoną
twojego ojca, pojechał wypocząć.
To ty przywitałaś lekarza dyżurnego, który wyszedł do
rodziny.
To ty zakazałaś budzenia uśpionych kobiet.
To ty chciałaś pierwsza zobaczyć ojca po udanej reanimacji i
ustabilizowaniu funkcji życiowych.
To ty, poprzez swój
piętrzący się egoizm, miałaś dla siebie jego pierwsze żywe spojrzenie i słaby
uśmiech.
To ty, zdziwiona, wysłuchiwałaś miłych słów ze
spierzchniętych warg Julka.
To ty, zaskoczona, trzymałaś jego szorstką dłoń i pozwalałaś
na wzruszające przeprosiny.
To ty, przez nikogo nieproszona, podawałaś mu szklankę wody
i poprawiałaś poduszkę.
To ty, nie poznając siebie, cicho z nim żartowałaś.
To ty poznawałaś Juliusza jako twojego ojca. I bardzo ci to
odpowiadało.
Czuwasz, odkąd zmęczony przymknął powieki i odpłynął do
krainy Morfeusza. Nikt cię nie wyrzucił, o tej porze nawet oddziałowa
pochrapywała przez sen w małej dyżurce. Cały uśpiony szpital- wszyscy
oczekujący, rodziny, pacjenci, nawet piwniczne szczury- oddawał swoje marzenia
i pragnienia w podświadomym odpoczynku.
Poza tobą. Nie możesz zmrużyć oka od nadmiaru wrażeń i ciągłych emocji
które w tobie drzemały mimo dobrego kamuflażu. Czy kiedykolwiek przypuszczałaś,
że odzyskasz ojca? Takiego wspaniałego i sympatycznego człowieka jak Julek? W
jakimś stopniu podobnego do ciebie, rozumiejącego twój świat i mimo
przeciwności akceptującego wybryki? Ty, Laura Winiarska, stawałaś się miękka.
Ale i lepsza. Czułaś, że w twoim twardym jak głaz sercu, poczęły się zarodki
zmian.
Około szóstej rano budzi cię obchód pielęgniarek i lekarzy
dyżurnych, którzy wyganiają twoją osobę z sali. Natykasz się na zaspane Ksenię
i Józię, które mierzą cię wrogim spojrzeniem. Mimo wczorajszego przebudzenia i
chwili buntu, Wojowniczka podzielała pogardę matki. No tak, ojciec się obudził, teraz mogła
już brać odwet za twoje grzechy. Nie racząc cię nawet jednym łaskawym słowem,
wchodzą do julkowego pomieszczenia i z trzaskiem zamykają za sobą drzwi.
Wzruszasz z drwiącym uśmieszkiem ramionami i wychodzisz z budynku szpitala. Nie
jesteś śpiąca, ale kawy to byś się chętnie napiła. I pusty żołądek daje o sobie
znać, w postaci mimowolnych skurczów… Ruszasz w kierunku Starego Miasta, by
znaleźć jakiś przyjemny lokal, który o tej porze zaserwuje ci przyjemne
śniadanko. Idąc szybkim krokiem, napędzana przez głód, nie zauważasz jak podąża
za tobą samochód. Dopiero gdy zrównuje się z tobą, poznajesz białe Audi i siedzącego za kierownicą
Zbyszka.
- Gdzie idziesz? Twój dom jest w drugą stronę- pyta zdziwiony, uchylając szybę od strony pasażera.
- Śledzisz mnie?- nie zatrzymujesz się, wciąż idziesz, z uporem patrząc przed siebie.
- Nie- zaprzecza spokojnie- niepokoję się. Całą noc tu
czekałem.
- To przestań za mną jechać. Nie mam ochoty z tobą
rozmawiać, Bartman- irytujesz się, ale nie komentujesz jego poświęcenia. W
końcu nikt go o to nie prosił, prawda?!
- Proszę, Laura- błagalny ton twojego kochanka powinien
zbudzić jakieś współczucie, przebaczenie, złamać cię. Ale jesteś twarda, aż
sama się dziwisz. Bo gdyby tak powiedział do ciebie dzień wcześniej, zrobiłabyś
wszystko.
- Teraz prosisz, tak? A co było w szpitalu? W samochodzie?
Na balu?- zatrzymujesz się na środku chodnika, coraz bardziej podnosząc głos. W
ten mglisty, wrześniowy poranek, wszystko wydawało się takie nierealne.
-Wsiądźże do
samochodu, jest wcześnie rano, zimno, przeziębisz się- próbuje uderzać do
twojej fizyczności. Dopiero teraz dostrzegasz, jak ciało
odziane jedynie w skąpą sukienkę, drży niczym w febrze.
- Nagle się martwisz, co? A wczoraj zostawiłeś mnie na
pastwę tych dwóch jędz- wbijasz w niego oskarżycielskie spojrzenie i krzywisz
się nieznacznie.
- Chodź, porozmawiajmy- zaklina po raz kolejny, masz już
tego dość, byleby skończył. Marudzi jak przedszkolak.
- Idę coś zjeść, umieram z głodu- odpychasz się znowu od
lądu do którego nieznacznie się przybliżałaś w miarę przebiegu waszej rozmowy na środku jezdni.
- Będzie szybciej jak cię zawiozę- odwraca kota ogonem, a jego zielone oczy błyskają jak odkryte na nowo diamenty.
- Co racja to racja- kiwasz głową, przekonana. Chcesz
zaspokoić głód, a brunet i jego samochód mogą przyśpieszyć tę przyjemność.
Wsiadasz. Nie patrzysz na niego, wzrok wbijasz w przednią
szybę. Próbuje złapać cię za rękę, ale się wyrywasz. Nie dasz się ugłaskać jak
szczeniak. Zrezygnowany podjeżdża pod najbliższą kawiarnię, otwiera ci drzwi i
wprowadza do środka. Rzucasz się na pyszne rogaliki jakbyś nie widziała chleba
od tygodnia. Zibi chrząka ze śmiechem, i zabiera się za swoją porcję. Zdziwiony
ilością jedzenia, które pochłaniasz, jedynie upija łyka pysznej, parującej kawy.
Błądzisz wzrokiem po pomieszczeniu, byleby nie patrzeć na tę przystojną, lekko bladą z
niewyspania buźkę. Mimo wszystkich jego przywar, gaf, tego co zrobił źle, nadal
cię do niego ciągnie.
- Zjedź na ten parking, proszę- rozkazujesz mu, gdy odwozi
cię do domu.
- Po co?- pyta zdziwiony, ale posłusznie wykonuje twoje
polecenie.
- Zatrzymaj się- komenderujesz- masz zaciemniane szyby w
oknach, prawda?
- Tak, ale co to ma do rzeczy?- coraz bardziej
zdezorientowany kiwa głową. Nie odpowiadasz, tylko gwałtownie przysysasz się do
jego ust. Przyłącza się, rozchylając twoje wargi gorącym językiem, a twardymi dłońmi błądzi po drżących plecach. Zapomniałaś już jak cudownie smakuje.
Rozkłada wasze fotele i przenosicie się na tylne siedzenie. Zdejmuje twoją sukienkę i mocnymi palcami niemal zrywa koronkową
bieliznę. Ty szybko pozbawiasz go krawata, koszuli, i pozostałej części balowej
garderoby. Nie bawicie się w grę wstępną. Siadasz na nim okrakiem i zaczynasz
dyktować tempo. Ktoś, kto przechodziłby teraz obok samochodu stojącego na pustym
parkingu marketu, mógłby usłyszeć głośne jęki wydobywające się z waszych
gardeł.
- Przeprosiny przyjęte- dyszysz, opadając na jego klatkę piersiową.
~*~
Na pocieszenie.
DZIKA #23 // CZARNA KREW #3
<3
OdpowiedzUsuńHapp no sorry, ale kto pierwszy ten lepszy :P To już nie moja wina, że Ci nie wyświetliło rozdziału :D
UsuńJózka i Wojowniczka to jak zawsze mają pretensje. On miały Julka cały czas, a Laura się dowiedziała o tym, że on żyje parę godzin temu. Mieli prawo do jakiejś intymności i nadrobienia chociaż trochę tych lat co nie było Julka w jej życiu.
Takie przeprosiny ze strony Zbyszka to mogą się pojawiać parę razy dziennie :D Chętnie się z nim pokłócę :P
Ściskam ;*
<3
OdpowiedzUsuńJa się tak nie bawię, miałam być pierwsza! ;(
Oj Lauritto. ;) Cieszę się, że dogadujesz się z Julkiem, którego przez te młodzieńcze lata tak Ci brakowało. Mam nadzieję, że ta relacja nie popsuje się przez czyjąś ingerencję ;) Jóźkę to bym rozszarpała... Ksenia, jak Ksenia. Jej nie winuję, bo ma prawo być rozgoryczona i nie chcieć znać swej przyrodniej siostry - wrogini numer jeden.
UsuńSzybkawo mu się poddała, mając chyba potrzebę rozładowania emocji przelaną w pożądanie. ;D
Zobaczymy, co tam dla Nas szykujesz, choćby nie wiem kiedy wrócisz ponownie. ;)
Także buzioleczki od Klonika! ;* <3
podium:D
OdpowiedzUsuńNa pocieszenie, nie pogardze. Konczymy przygode z LŚ, ale trzeba teraz patrzec w przod, przed nami ME. Gdy tylko zobaczylam, ze gramy na wyjezdzie z Bulgarami, wiedzialam, ze bedzie zle.. ale takiego scenariusza nigdy bym nie przewidziala ;O
UsuńLaura sie nam zmienia. Nie wiem, czy na lepsze, czy na gorsze. Chyba bardziej sklanialabym sie do pierwszej opcji. Milosc wypelnia ja od srodka. Czuje sie odpowiedzialna i chyba sama nie poznaje siebie, bo to zachowanie jest do niej cholernie niepodobne. Bartman jaki meski!, no nie. Ostatnio zostawil biednego, samego Winiara w szpitalu. Szkoda tylko, że Józefinka widzi tylko winę innych.. Aaaaa, końcóweczka i to pytanie o przyciemniane szyby. Przechodnie to mogli mieć niezla zagadke.. ♥
Tak Zbyszku przeprosiny przyjete! Tak przepraszać możesz zawsze i wszędzie, ja się z chęcią będę obrażać! Nawet kilka razy dzinnie:)
OdpowiedzUsuńfuck, że ja największy przegrany, czytaj czwarte?
OdpowiedzUsuń+kto by takich przeprosin nie przyjął... ;D
Takie przeprosiny.. Zawsze i wszędzie!
OdpowiedzUsuńNa pocieszenie? Dzięki! ;) chociaż coś miłego :p ale no cóż stało się... :) Następnym razem będzie lepiej..
OdpowiedzUsuńTaki koniec rozdziału również bardzo mi pasuje xd
Klaudia
Żałuję, że dotarłam tu tak późno.
OdpowiedzUsuńTakie przeprosiny zawsze miłe widziane :)
Pozdrawiam i myślę, że zagoszcze tu na dłużej :)
Miłe pocieszenie ;) Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie ^^
OdpowiedzUsuńPodoba mi się metamorfoza Lury. Pamiętając jej charakterek na początku, a teraz to wręcz zupełnie dwie inne osoby. Miłość tak działa? Nie wiem? Stosunków z Bartmanem nie nazwałabym, że to miłość. Póki co dobry seks.
Nie powinnam podzielać zdania, że wszelkie problemy powinno się załatwiać przez łóżko, ale tutaj będzie wyjątek. Oni są tak spragnieni siebie, ciągnie ich jak magnes, że od razu na usta ciśnie się uśmiech.
Mam nadzieję, że Laura będzie miała dobre stosunki z Julkiem, a Józka wytłumaczy swoje zachowanie, które było karygodne!
Ściskam moją Misię! ;*
Nie no Laura to jest niesamowita, rozwala system :D Sądziłam, że będzie strzelać na Bartmana fochy, krzyczeć jeszcze więcej, a tu jeden numerek wszystko wyjaśnił między nimi.
OdpowiedzUsuńWidać, że Julek tak samo cieszy się z odzyskania córki, jak Laura ojca. To miłe patrzeć jak się poznają, coś czuje, że to jedyna osoba, której dziewczyna naprawdę ufa.
Jak zwykle numerek lekiem na wszystko ;)
OdpowiedzUsuńSuper opowiadanie i zapraszam do mnie http://peryferiesiatkarskie.blog.pl/2013/07/14/rozdzial-54-albo-umrzemy-razem-albo-w-ogole/
takie przeprosiny i ja bym przyjeła:) znowu umknął mi jeden rozdział ale juz nadrobiłam;) kocham to opowiadanie:) mam nadzieję że między Laurą a ojcem wszystko się ułoży:) a co do Laury i Bartmana to pasuja do siebie i mam nadzieję że będą ze sobą;d Kochana nie wiem kiedy następny rozdział;( od miesiąca nie mogę się zebrać a jak już zbiorę to nic sensownego nie przychodzi mi do głowy;/ chyba juz nie będzie następnych rozdziałów:( buziaki:***
OdpowiedzUsuńhe he, kto by takich przeprosin nie przyjął? :P
OdpowiedzUsuńa tak na poważnie to nie ogarniam tej Józi i Kseni. mogłyby by być odrobinę bardziej wyrozumialsze w stosunku do Laury. ale jednak fajnie, że chociaż Julek się ucieszył. :)
pozdrawiam, Jaga20098
http://zyje--chwila.blogspot.com/
Genialny! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, no_princess ;*
no cóż, pokazała rogi, taka mała dyktatura
OdpowiedzUsuńhttp://sometimesitstolate.blogspot.com/ niedługo prolog
Seks na zgodę zawsze spoko ;)
OdpowiedzUsuńJuż myślałam, że ona tak na serio robi się dobra i idealna, na szczęście się pomyliłam. Na szczęście, bo do Zbyszka trzeba być takim... perwersyjnym. Przynajmniej tutaj taka Laura do niego pasuje ;)
No i spadł mi kamień z serca, że Julkowi nic nie jest. Ale już widzę te ich rodzinne, niedzielne obiadki. Ach, kochająca się rodzinka: Julek - głowa rodziny, jego żona - jędza, ich kochana córeczka - wredne dziewczę, no i Laura. Można to już określić mianem patologi? :)
buźki ;*
Zakręcona ;)
http://sen-o-siatkowce.blogspot.com/ - zapraszam ;)
no takie przeprosiny to ja rozumiem! :D
OdpowiedzUsuńatakujący nie odpuszcza i postawi na swoim. do Ksenii chyba dopiero teraz doszło, że postawiła się mamie i chce to naprawić trzymając jej stronę. nasza bohaterka bardzo dobrze robi, że ma na nią wyje*ane. można po części obydwie kobiety zrozumieć, przynajmniej tą młodszą, ale Laura ma teraz takie same prawo do ojca jak ona, tymbardziej, że szanowna Józia wszystkich okłamywała. swoją drogą, wredna suka z tej Józi, było to widać w minionym rozdziale, ale teraz to jeszcze bardziej jej zachowanie utwardza mnie w tym przekonaniu. no cóż, pogodzeni mówisz? dziękuję ci bardzo! uwielbiam ich ... ehkem ... pogodzonych :D
mam nadzieję, że nowopoznany ojciec Laury dojdzie do siebie i ich relacje znacznie się ocieplą no i oczywiście, że się do siebie zbliżą. tego życzę naszej bohaterce! a Kseni życzę rozstępów na starość :D
oczywiście zapraszam do mnie i dziękuję za pozytywną ocenę mojej nowości. zrobię co w mojej mocy, abyś nie straciła na nim swojego czasu :D
całuję, camilla. ;*
A ja tam się cieszę, że Lauritta (kuźwa, no podoba mi się ten zwrot jak jasny chuj! *.*) tak szybko nawiązała dobry kontakt z Julkiem, że chce z nim rozmawiać, chce się nim opiekować, nadrabiać to, czego nie miała przez te wszystkie lata. :) I bardzo dobrze się stało, że te dwie melepety chrapały jak lokomotywy na korytarzu! Przynajmniej Lauri mogła pobyć z nowym-starym ojcem. :)
OdpowiedzUsuńCholera, ta Józia i Ksenia to już chyba nigdy się nie zmienią i zawsze będą takimi wrednymi, zadufanymi w sobie paniusiami. Jak to mówią: "wyżej sra, niż dupę nosi" - i w tym przypadku to się chyba sprawdza. :P Bo Wojowniczka tylko na chwilę okazywała jakieś ludzkie odruchy współczucia, troski, przejęcia; teraz, pod wpływem matki, jest znów tą samą zawistną dziewczyną, która pozabijałaby wzrokiem wszystkich, którzy staną na jej drodze...
Nooo, ej!!! Takie zakończenie rozdziału, to ja rozumiem! :D Chętnie się z Bartmanikiem pokłócę, i to nie raz! :D Gratisowo dodam jeszcze od siebie to, co oferowałam naszym siatkarzom w trakcie ostatniego meczu z Bułgarią! :D :P Na pewno się ucieszy! :D Bidulek czekał za Winiarską całą noc pod szpitalem w zimnym aucie(no dobra, znowu nie takim zimnym, bo jak przystało na TAK wypasiony wóz, powinien mieć dobre ogrzewanie :P). Nie dość, że czekał, to jeszcze się martwił o nią i w ogóle to śmiem przypuszczać, że on czuje do niej coś więcej, niż tylko przyjemność z zaspokajania swoich potrzeb seksualnych! Cholera, jemu na niej poważnie zależy! :)
ściskam Cię, Pojebusku :* :*
Twoja druga Patka
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMiło, że Laura dobrze rozumie się z Julkiem, odzyskała ojca i powinna utrzymać z nim jak najlepsze relacje :D A przynajmniej ja mam nadzieję, że tak będzie.
OdpowiedzUsuńWkurza mnie Józia cholernie. Jędzowata baba, którą najchętniej wysłałabym na drugi koniec Polski, ewentualnie księżyc.
Niektórzy nie przejmują się tym, że nie mają przyciemnianych szyb. Przekonałam się o tym idąc na spacer na jakimś zadupiu. Się troszkę zdziwiłam przechodząc obok pewnego samochodu, ekhm...
Pozdrawiam :*
gorzka-prawda-rozczarowan.blogspot.com/
Całe szczęście, że Julek odzyskał przytomność! Bo to byłoby naprawdę krzywe, gdyby on umarł zanim porozmawiałby z córką, choć z drugiej strony takie życiowe. No ale tak się nie stało na szczęście. Oczywiście, Laura pogodziła się ze Zbyszkiem poprzez łóżko (ewentualnie tylne siedzenie samochodu :D). Czy mam rozumieć, że ich relacje będą się już do końca opierały tylko na seksie? Bo jak na razie to oni nie przeprowadzili ani jednej normalnej rozmowy podczas której pogadaliby bez podtekstów albo bez myśli o własnej cielesności. A ja jestem starą i nudną babą, która nie wierzy, że prawdziwą miłość można zbudować przez łóżko ;-;
OdpowiedzUsuńseks dobry na wszystko hahahah :D
OdpowiedzUsuńDobrze, że z Julkiem już lepiej :)
Zastanawiam się czy Laura porozmawia kiedyś ze Zbyszkiem. Wyjaśni mu coś, nie wiem, on jej?
Opowiedzą sobie o dzieciństwie, rodzinie, czymkolwiek? :)
Pozdrawiam :*
Swiwtny rozdzial! ;) Dobrze ze z Julkiem juz wszystko w porzadku... Taa... Bo nie ma to jak sex na zgode xD
OdpowiedzUsuńTa Jozia ze swoja coreczka to mnie wkurzaja jak nie wiem -,- Jedzowate baby jedne... A Jozia to juz wgl! Niedosc, ze ciagle wszystkich dookola oklamywala, to teraz nic do niej nie dotarlo i dalej wredna jest... Pewnie nawet gdyby Julek nie ptzezyl to dalej by taka byla! -,-
Czekam na nn! ;)
Kuźwa jak zwyke ostatnia ;C
OdpowiedzUsuńEhkem, więc tak. Na początek, całe szczęście iż Julek obudził się z bajecznego snu i oddycha. Jóźka i Ksenia wkurzają mnie coraz bardziej, a Laura rozwala system swoim zachowaniem :D
Hym hym hym, czyżby Zbychowi zaeżało tak naprawdę na Lauricie ? :) Stanowcza to ona jest, ale szybko można ją zmiękczyć, a zwłaszcza osobnik płci przeciwnej - Bartman. Dobre przeprosiy nie są złe, a szczególnie te w Audi na tyłach, ale impreza widzę :D
Buziaki, bezduszna ♥
Czy pisałam już, że wielbię tego bloga na kolanach ? ;)
UsuńEhh dobrze że Julek się obudził. A ta całą Józia tak mnie wkurza że szkoda słow. czekam na kolejny rozdział. Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńNienawiść jak zwykle mnie nie zawodzi, nigdy.
OdpowiedzUsuńNa samą myśl o tym, że miałabym siedzieć w jednym pomieszczeniu ze swoją przyrodnią siostrą, z której chłopakiem lubię się stro rżnąć, to nie powiem, ale straciłabym odrobinę pewności siebie i zachwiałoby to mną emocjonalnie. A tu proszę, Laura, jest taką trochę twardą babką, a z drugiej strony zaczyna pokazywać swoje miękkie oblicze, zaczyna przekonywać się do Julka, swojego tatuńcia.
Kurwa no. Oni będą razem, czuję to, cholernie mocno to czuję, że Laura i Zbyszek będą, w końcu ze sobą będą, no bo kto oparłby się takim zajebistym przeprosinom, na tylnym siedzeniu pięknego, białego, audi?
Ciekawa tylko jestem, jak na to wszystko będzie reagował z biegiem czasu Michał no i Olik - oczko w głowie Laury.
ściskam mocno.
Hej!
OdpowiedzUsuńProwadzisz bloga/blogi o tematyce siatkarskiej? Jeśli tak, zapraszam Cię do wpisywania go na listę siatkarskich opowiadań: http://kibicowelove.blogspot.com/p/opowiadania-warte-polecenia.html. Serdecznie zapraszam i przepraszam za spam!
Nominowałam Cię do nagrody Liebster Award, szczegóły tutaj:
OdpowiedzUsuńhttp://uciekajacodprzeszlosci.blogspot.com/ :)
Nie wiem czemu, ale podoba mi się "Twój" Zbyszek :D Chociaż wkurza mnie i momentami drażni to podoba się i to bardzo! :) W dodatku czy jemu przypadkiem nie zaczyna zależeć? To chyba już nie jest tylko seks ;>. Jeżeli się nie mylę to z pewnością przyda im się rozmowa. A Lurę czeka dodatkowo teraz męczarnia z siostrzyczką i Józią... wrrrr, współczuję.
OdpowiedzUsuńWreszcie jestem
OdpowiedzUsuńLaura jest co raz bliżej Julka i cieszy mnie to strasznie
Misiek ostro zareagował ale nie dziwię się
Łaadne przeprosiny sporządził nasz Zibi
Przepraszam że nie skomentuje długo ale
gonie gonie i gonie
Nadrabiam zaległości
i taj wogóle to nowy u mnie na
CIĄGLE W GŁOWIE MAM TWOJE OCZY
POZDRAWIAM
WINIAROWA:)
A mi się już udało wszyściutko nadrobić jeah!
OdpowiedzUsuńW poprzednim rozdziale Zbyszek mnie nieziemsko wkurzył, a teraz już wydobrzał w moich oczach ^.^
Jak dobrze, że Julek się wybudził i jego relacje z Laurą są okej.
Laura to naprawdę twarda kobieta. Tak trzymać!
Pozdrawiam :)
Mam tylko nadzieję, że ta franca Józka nie zniszczy relacji jakie powoli rodzą się pomiędzy Laurą a jej ojcem. No to ładnie na koniec się pogodzili;-) ciekawi mnie jak ułożą sie relacje tej dwójki:-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
niedostepni-dla-siebie.blogspot.com
Hej, muszę Cię przeprosić że zachowam się dzisiaj jak jedna z tych która tylko wpada i zaprasza do siebie... Ale musiałam to zrobić, bo jesteś dla mnie najlepszą autorką opowieści o siatkarzach :) "Nienawiść" postaram się nadrobić jak najszybciej się da.
OdpowiedzUsuńU mnie drugi, zrodzony w bólach rozdział, bo wiecznie nie mam czasu.
Bardzo serdecznie Cie zapraszam ♥
passionatevalerie.blogspot.com
Zostałaś nominowana do Liebster Award. Szczegóły u mnie :) Zapraszam.
OdpowiedzUsuń